Czy polscy pracownicy mogliby pracować krócej? Według Macieja Szlindera z Lewicy Razem nie tylko mogliby, a wręcz powinni. Polityk podał kilka przykładów firm, które z powodzeniem wdrożyły takie rozwiązanie.

Pracujemy najdłużej

Któż z nas nie doświadczył w życiu przepracowania? Harówka w ponadnormatywnym wymiarze godzinowym to w Polsce powszechna praktyka codzienności. W naszym kraju w 2020 r. pracowano najdłużej w UE. Przeciętny Polak spędził w pracy 1848 godzin. Plasuje to Polskę, wraz z Węgrami, na pierwszym miejscu najdłużej pracujących w UE nacji. Polacy pracują średnio 45 godzin tygodniowo. Często zostają po godzinach, a na domiar złego – nie zawsze otrzymują wynagrodzenia za nadgodziny. Pomaga w tym tryb zdalny – od jego wprowadzenia pracownik wykonujący pracę w domu spędza średnio 5,5 godz. dłużej wykonując obowiązki i jest to czas nieopłacony.

Wyjść poza „kult zapierdolu”

Maciej Szlinder z Razem nawiązał do niedawnej wypowiedzi prof. Marcina Matczaka, który pochwalił „kult zapierdolu” jako pożądaną postawę zawodową. Lewicowy działacz zwrócił uwagę, że obecnie większość polskich pracowników odrzuca taką filozofię. Szlinder postanowił przypomnieć o jednym z postulatów jego ugrupowania – skróceniu czasu pracy. Polityk zamieścił post w okresie przedświątecznym, kiedy przepracowanie dotyka szczególnie wielu zatrudnionych. Zaznaczył, że według Światowej Organizacji Zdrowia, WHO praca powyżej 55 godz. tygodniowo jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia.

„Musimy to zmienić wspierając siłę świata pracy. Można to zrobić wzmacniając związki zawodowe oraz pozycję pracowników dzięki rozbudowaniu instytucji państwa opiekuńczego (świadczeń i usług publicznych). Ale potrzebne są także lepsze regulacje czasu pracy. To oczywiście rola państwa, ale w politycznej kampanii na rzecz skracania czasu pracy mogą pomóc także przykłady płynące z sektora prywatnego” – napisał polityk.

Szlinder wskazał,  że niektóre przedsiębiorstwa doszły już do wniosku, że zmniejszenie wymiaru godzinowego świadczenia pracy może przynieść korzyści nie tylko dla pracowników, którzy będą mieć więcej czasu wolnego, ale też dla firm, bo wypoczęci pracują wydajniej niż zaharowani.

Padły też konkretne przykłady. Jednym z nich jest agencja kreatywna Kava, która dostosowała godziny pracy do predyspozycji pracowników i pracownic tworząc widełki czasowe dla “okien efektywności”.  Jak podaje Szlinder, w tym przedsiębiorstwie w zależności od chronotypu, czyli indywidualnej predyspozycji do skupienia uwagi o określonej porze,  funkcjonują dwa systemy pracy głębokiej: od 7:00 do 10:00 oraz od 12:00 do 14:00. Poza tymi godzinami pracownicy mogą wykonywać zadania, które nie wymagają wysokiego skupienia. Również ustalanie czasu na przerwy i regenerację między zadaniami jest w rękach pracowników. W firmie funkcjonuje pokój do odpoczynku. Z badań wewnętrznych wynika, że zatrudnieni bardzo sobie taki model chwalą.

Lewica Razem chce ulżyć pracownikom

Skrócenie tygodniowego czasu pracy do 35 h jest jednym z postulatów Lewicy Razem. Mówił o tym na kongresie ugrupowania jeden z jego liderów Adrian Zandberg, który zauważył, że „nasze społeczeństwo rozsadzają nierówności: miliony ludzi bardzo ciężko pracują i z tej pracy mają bardzo niewiele”.

– Możemy żyć w Polsce i świecie, w którym pracownicy mają większy kawałek tortu, w którym docenia się pracę i w którym czyni się ją lżejszą. Możemy skrócić czas pracy, możemy zadbać o gwarancję zatrudnienia, możemy wreszcie zacząć godnie wynagradzać tych ludzi, na barkach których spoczywa całe społeczeństwo. Pielęgniarki i salowe, nauczyciele i pracownicy budżetówki – oni mają prawo do tego, żeby nie martwić się każdego miesiąca, czy będą mieli za co zapłacić rachunki – powiedział Zandberg.

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Ajtam ajtam! Przecież na naszych największych i najszlachetniejszych, odwiecznych przyjaciół Niemców – ktoś zapieprzać musi. Po 89 oddaliśmy co wypracowały dwa powojenne pokolenia im we władanie – to nie liczcie że teraz będzie inaczej. Przyjdzie następca frau Merkel, pogrozi paluszkiem i Maciuś Śzlinder ponownie zniknie tam skąd wylazł… DD

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Homofobicznym gminom pod rozwagę: NSA unieważnił uchwałę nienawiści

Rada Gminy Serniki 21 czerwca 2019 roku podjęła uchwałę, mającą formę deklaracji o nazwie …