Share Button

Donald Trump, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan i prezydent Filipin Rodrigo Duterte to według raportu Amnesty International przywódcy, którzy realizują politykę, która „szczuje, obwinia i odczłowiecza całe grupy ludzi”.

Donald Trump/flickr.com/Gage Skidmore

Międzynarodowa organizacja monitorująca przestrzeganie praw człowieka opublikowała kolejny raport. Doszła w nim do wniosku, że w zeszłym roku „cyniczne wykorzystywanie retoryki „my kontra oni”, opartej na oskarżeniach, nienawiści i strachu, zyskało na świecie znaczenie nie notowane od lat 30. XX wieku, gdy do władzy w Niemczech doszedł Adolf Hitler”.

Amnesty dostrzegła „poważne naruszenia praw człowieka” w 159 krajach. Jej zdaniem rządy „udawały, że nie widzą zbrodni wojennych, forsowały porozumienia kwestionujące prawo do występowania o azyl, przyjmowały ustawy naruszające wolność słowa, nawoływały do zabijania ludzi oskarżonych o przyjmowanie narkotyków, usprawiedliwiały tortury i masową inwigilację oraz przedłużały drakońskie kompetencje służb bezpieczeństwa”.

„Przesunęły się granice tego, co jest do przyjęcia. Politycy bezwstydnie i czynnie legitymizują wszelkie formy nienawistnej retoryki i polityki (…): mizoginię, rasizm i homofobię. Jako pierwsi ofiarą padli uchodźcy, a jeśli obecna tendencja utrzyma się w 2017 roku, na celowniku znajdą się także inni” – można przeczytać w raporcie.

AI alarmuje, że do globalnego regresu w dziedzinie praw człowieka doszło dzięki językowi i działaniom populistycznych „antyestablishmentowych” polityków.

„Szkodliwa kampania wyborcza Trumpa jest przykładem dokonującego się na całym świecie zwrotu ku polityce pretensji i podziału. Przywódcy i politycy stawiają na retorykę strachu, rozbudzają konflikty, winą za prawdziwe lub sfabrykowane żale elektoratu obarczając „obcych””.

Bo Trumpowi dostaje się najbardziej. Zdaniem AI wygrał on wybory, mimo że „sięgał po dyskryminacyjną retorykę, nie stronił od mizoginii i ksenofobii, a także zapowiadał ograniczenie powszechnie przyjętych swobód obywatelskich i prowadzenie polityki sprzecznej z ideą praw człowieka”.

Tegoroczny raport zamiast jak zwykle w Londynie, został opublikowany w Paryżu. Ma to być ostrzeżenie przed ograniczaniem praw człowieka nawet w dojrzałych demokracjach, bo jak powiedział szef Amnesty Salil Shetty „rząd Francji nadużywał swych uprawnień, poszerzonych w konsekwencji stanu wyjątkowego po atakach terrorystycznych, osadził w areszcie domowym ponad 600 osób, w większości muzułmanów, oraz zakazał ponad 140 demonstracji”.

Share Button

1 komentarz

  1. sru napisał:

    na liście brakuje mi kaczyńskiego

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*