Są już oficjalne wyniki wyborów do Bundestagu, niemieckiego parlamentu. Odejście kanclerz Angeli Merkel z CDU i ostatnie zawirowania międzynarodowe boleśnie dotknęły rządzącą do tej pory CDU. A socjaldemokraci mają powody do zadowolenia.

Wygrała SPD z wynikiem  25, 7 proc. zdobytych głosów, za nimi, z niewielką stratą jest CDU/CSU z wynikiem 24,1 proc, trzecie miejsce zajęła FDP z wynikiem 10,3 proc., czwarte – prawicowa i antyimigrancka AfD, piąte, na granicy progu wyborczego Die Linke, która zebrała 4,9 proc. Tyle suche dane.

Kto zyskał, kto stracił

Znacznie bardziej interesujące są wyniki, jeśli popatrzeć na zyski i straty poszczególnych ugrupowań. Najwięcej zyskali Zieloni – 5,9 punktów procentowych, zaraz za nimi plasuje się SPD, które zyskało 5,2 punktów procentowych. Minimalny zysk odnotowała FDP (0,8 punkta) Cała reszta liczy straty i liże rany. Największym przegranym jest dotychczas rządząca CDU/CSU (strata 8.9 pkt). Druga partia, która odnotowała spektakularną porażkę, to Die Linke. Im  postanowiło zaufać o 4,3 punktów procentowych mniej wyborców. Spadło znacznie też poparcie dla prawicowej i antyimigranckiej AfD – o 2,3 proc.

Zapewne analitycy będą starali się dociec, jakie przyczyny tak naprawdę legły u podstaw tych porażek. Czy był to stosunek do fali imigrantów, czy też postpandemiczne perspektywy gospodarcze, czy może kryzys Unii Europejskiej i dotychczasowego atlantyckiego porządku?

Pytanie o kanclerza

Na razie kandydatem na kanclerza jest szef zwycięskiego ugrupowania SPD – Olaf Scholz. Człowiek zdecydowany zmieniać politykę gospodarczą Unii Europejskiej i zwolennik ścisłej współpracy z NATO i USA. SPD już głosiła, że jest gotowa wziąć odpowiedzialność za rządzenie krajem ze Scholzem jako kanclerzem. Jeszcze niedawno SPD deklarowało, że w przypadku zwycięstwa jest gotowe do rozmów o koalicji z Die Linke i Zielonymi. Teraz bardziej prawdopodobna wydaje się koalicja z Zielonymi i FDP. Wiadomo również, że CDU/CSU robi dobra minę do złej gry i deklaruje, że jest gotowa wejść do koalicji rządowej.

Jedno jest pewne, że Niemcy, a wraz z nimi Europa, w której pełnią rolę dominującą,  będą musiały szukać nowych odpowiedzi na piętrzące się wyzwania.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

”Mamy dość wykrętów”. Pracownicy budżetówki demonstrowali pod KPRM, premier ich nie przyjął

Pracownicy budżetówki przypomnieli rządowi o swoim istnieniu. W sobotę 23 października prz…