Sąd Najwyższy uchylił umorzenie sprawy przeciw liderowi „Dumy i Nowoczesności” Mateuszowi S. , uznając, ze internet jest miejscem publicznym, a zatem umieszczenie w obrębie sieci treści homofobicznych może być traktowane jako wykroczenie.

Werdykt ten, mający przełomowe znaczenie nie tylko w kontekście omawianej sprawy, jest pierwszym tego typu orzeczeniem w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. Sąd Najwyższy zgodził się z opinią Rzecznika Praw Obywatelskich i uznał internet za miejsce publiczne w rozumieniu art. 141 k.w., co w przypadku stowarzyszenia z Wodzisławia Śląskiego i obraźliwych treści zamieszczanych w internecie przez jego członków poskutkowało uchyleniem zaskarżonego postanowienia i przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania przez Sąd Rejonowy. Sąd Najwyższy zauważył, że „argumenty, na które powoływał się Sąd Rejonowy umarzając postępowanie są anachroniczne i nie zostały uzasadnione w sposób rzetelny”

W uzasadnieniu można przeczytać,  ze treści publikowane w internecie, choć fizycznie rzeczywiście znajdują się na dyskach twardych, to jednak tworzą „pewną przestrzeń”, a w przypadku, gdy zostają publikowane na ogólnodostępnej internetowej witrynie, na którą każdy może wejść, zostają umieszczone w przestrzeni publicznej.

Werdykt jest istotny również z uwagi na to, że mowa jest o zarejestrowanym w Wodzisławiu Śląskim Stowarzyszeniu „Duma i Nowoczesność”, którego członkowie byli „bohaterami” ubiegłorocznych uroczystości z okazji 128. rocznicy urodzin Adolfa Hitlera, które odbyły się w lesie i zostały zarejestrowane ukrytą kamerą przez dziennikarzy „Superwizjera” TVN24, a następnie wyemitowane w reportażu w styczniu bieżącego roku.

Omawiana sprawa dotyczy jednak innego pola działalności prohitlerowskiej grupy – zamieszczania obrazków o treści homofobicznej. Grafiki przedstawiały m.in. dwie postacie w pozycji sugerującej seks analny i były opatrzone napisem: “Zakaz pedałowania, homoseksualiści wszystkich krajów, leczcie się”. W toku śledztwa okazało się, że obrazki publikował lider stowarzyszenia.

W kwietniu 2017 roku Sąd Rejonowy w Wodzisławiu Śląskim umorzył sprawę, argumentując, że obrazki „przez część odbiorców mogą zostać uznane za nieprzyzwoite”, ale umieszczenie ich w internecie nie wypełnia znamion wykroczenia, gdyż „internet nie jest miejscem publicznym”. Kilka miesięcy później Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do SN wniosek o kasację w tej sprawie.

Sąd Najwyższy po zapoznaniu się z argumentacją sądu rejonowego, wydał opinię zaprzeczającą poprzedniej.  „Kasacja RPO okazała się skuteczna. SN podziela stanowisko, że w rozumieniu art. 141 Kodeksu wykroczeń, internet jest miejscem publicznym” – powiedział sędzia SN Andrzej Ryński.

Jakie znaczenie ma historyczny werdykt SN? „Oby oznaczało to, że (…) podstawowe prawa konstytucyjne wolności słowa czy prawa do sądowego odwołania się od wyroku algorytmu będą wiążące dla dostawców cyfrowych platform. Jeśli nie – progresywne ruchy czeka ponadnarodowa walka o uznanie dla nowych, cyfrowych praw człowieka” – napisał na Facebooku Jan Zygmuntowski, analityk Polskiego Funduszu Rozwoju.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. „Kij ma dwa końce”, tak samo można oskarżyć np. o antyklerykalizm, antynacjonalizm itp., ponieważ jest to podżeganie do nienawiści przeciw członkom organizacji klerykałów i narodowców.
    Do refleksji!

  2. Internet jest nawet bardziej publiczny bo treści internetowe często mają większy zasięg społeczny, niż jakakolwiek manifestacja na środku miasta. Także dziwne, że taki wyrok dopiero teraz.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Wierzy w Boga, więc przyniósł obraz Maryi na Marsz Równości. Teraz ścigają go prokuratorzy Ziobry

Michał Goworowski przyniósł w 2019 roku na częstochowski Marsz Równości obraz Matki Boskie…