Photo: Boyan Stanislavski

„Jesteśmy z Tobą” skandowano w stolicy podczas solidarnościowej pikiety z zatrzymaną niedawno przez policję Elżbietą Podleśną. Za domalowanie tęczy na aureoli częstochowskiego obrazu Matki Boskiej grożą jej teraz nawet dwa lata więzienia.

Zgromadzenia solidarnościowe pod hasłem „Tęcza nie obraża” zwołano niezwykle szybko i spontanicznie. Oprócz Warszawy podobne manifestacje przeprowadzono w Łodzi, Rzeszowie, Lublinie, Białymstoku, a dzień wcześniej także w Krakowie i Wrocławiu. Stołeczna pikieta zgromadziła ponad 250 osób.

Większość demonstrantów eksponowała tęczowe flagi oraz symbole partii Roberta Biedronia. Najczęściej skandowanym hasłem było „Jesteśmy z Tobą!”. Pojawiały się też żądania świeckości państwa i wezwania do walki z dyktaturą ideologiczną kościoła katolickiego w Polsce. Przemawiali głównie działacze Wiosny i feministki. Funkcjonariuszy policji w miejscu zgromadzenia było niewielu; zajmowali się głównie nagrywaniem przebiegu wydarzeń przy pomocy kamer wideo. Jedna z przemawiających poinformowała o próbie napaści na uczestniczkę demonstracji, która nalepiała na pobliskiej latarni naklejkę z taką samą grafiką, za którą Podleśna zapewne stanie przed sądem.

Pikieta przebiegła bez incydentów, policjanci wylegitymowali jedynie grupę średniej trzeźwości mężczyzn,  którzy nieopodal manifestacji bardzo głośno słuchali niezwykle wulgarnego polskiego hip-hopu.

Przypomnijmy, policja zatrzymała w miniony poniedziałek (6 maja) 51-letnią aktywistkę Elżbietę Podleśną. Przedstawiono jej zarzut profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej; dokonano przeszukania w jej mieszkaniu, zatrzymano jej komputer i telefon. W ostatecznym rozrachunku organa ścigania zrezygnowały z 48-godzinnego aresztu i stosunkowo szybko zwolniły Podleśną. Sprawa zaś dotyczy wydarzeń z 26 kwietnia. Późnym wieczorem i nocą wokół kościoła św. Dominika w Płocku rozwieszono plakaty i naklejki z grafiką przedstawiającą Matkę Bożą z aureolą w kolorach tęczy. Artefakty te wywołały niespodziewane wzburzenie, Joachim Brudziński, szef MSW, nazwał akcję „kulturowym barbarzyństwem”, a polscy fundamentaliści nie posiadali się z wściekłości w sieciach społecznościowych. Trudno oprzeć się wrażeniu, że policyjna gorliwość okazała się efektem tej nagonki.

KOMENTARZ: Wyczyn resortu spraw wewnętrznych wobec Podleśnej jest kolejnym, ponurym świadectwem systematycznego podwyższania poziomu obłędu, który rządzący zainstalowali w przestrzeni publicznej w miejsce polityki i poważnej debaty. Bez względu na swój stosunek do tęczy, religii, sztuki sakralnej czy heteronormy, protestować powinien każdy człowiek o minimum czujności obywatelskiej. Trudno mi jednak nie dostrzec i wyraźnych słabości tej solidarnościowej mobilizacji. Zwłaszcza rozczarowały osoby zaproszone do przemawiania. Wątek wolności słowa i sumienia był niemal nieobecny, a to wszak o tę właśnie, fundamentalną wydawałoby się, wartość idzie. Wszyscy skupili się niemal wyłącznie na tęczy i z jej estetyki i funkcji wywodzili różne, niekiedy cokolwiek niezrozumiałe, ogólne konkluzje. I to na dodatek nie polityczne, czy choćby prawnoustrojowe. Mówiono zasadniczo o bardzo ogólnych ramach socjalno-kulturowych, gdzie najbardziej konkretnym postulatem było „świeckie państwo”, a PiS był zwyczajnie zły.

O ile zgadzam się w pełni z takimi konkluzjami, o tyle od liderów czy działaczy różnych organizacji o określonym profilu spodziewam się czegoś więce. Tymczasem feministka powiedziała o tym, że nie przypadkiem zarzut postawiono kobiecie za modyfikację wizerunku kobiety, działacz Wiosny wezwał do głosowania na Wiosnę, a prof. Monika Płatek, zamiast zdekonstruować całą tę hecę z prawnego punktu widzenia, wdała się w doprawdy zupełnie niepotrzebne spekulacje na temat tego, ile liter powinno rozszerzać skrót LGBT i ile nauka obecnie rozróżnia orientacji psychoseksualnych. Co to wszystko ma wspólnego z zatrzymaniem Podleśnej?

Czy doprawdy nie można budować opozycji wobec nawet tak kretyńskich i drastycznych działań władzy poza tożsamościowymi odwołaniami, a przynajmniej poza nimi jako centralnym punktem odniesienia? Polskie państwo, zdecydowawszy się na ten niski represyjny krok nie zaatakowało przecież gejów czy lesbijek (choć z pewnością obraziło te grupy), nie zaatakowało też tęczy. Przypuściło atak na fundamentalne swobody obywatelskie oraz dokonało ewidentnego, celowego nadużycia instytucji uprawnionych do stosowania przemocy. Mało tego, nie dzieje się to pierwszy raz. Dość przywołać słynną ongiś sprawę Antykomora. Za rządów PO policja spenetrowała mieszkanie pewnego młodzieńca, który stworzył prymitywną grę komputerową, gdzie celem gracza było uśmiercenie ludzika przypominającego Bronisława Komorowskiego, wówczas prezydenta RP. Właśnie dziś przed nosem przebiegł nam doskonały moment na wrzaski o dyktatorskich i teokratycznych skłonnościach obecnej władzy. Tymczasem opozycja przekonuje, że „Tęcza nie obraża”. A skąd to wiadomo? Może i obraża, i niech się obraża każdy, komu sprawia to ulgę na duszy, ale nie nakazujmy ludziom jak mają się czuć, po prostu wyjaśniajmy, że stan czyjejś obrazy na estetycznym czy emocjonalnym tle nie może być przedmiotem działań organów ścigania. Tak jak decyzja o aborcji, diecie, wierze religijnej czy stosowaniu antykoncepcji. Czy policja i MSW nie mają się już czym zająć?

Ale jest w tej operetce i optymistyczny element. Od dawna, gdy tylko słabość i bezmyślność KOD-owskiej i KOD-opodobnej opozycji dała o sobie znać w 2016 r., powtarzałem, że jedynym lekarstwem na PiS, jest więcej  PiS-u w PiS-ie. Im bardziej kadrowcy Kaczyńskiego się nadmą, im bardziej staną się agresywni, im mocniej uwierzą w swoją propagandę, tym głupsze, niskie, małostkowe i pełne wściekłości będą ich działania. W końcu zaplątają się we własne nogi i to wszystko im fiknie. Pytanie: co potem? Można będzie robić festiwale malowania tęcz na Matkach Boskich, Jezusach, Józefach i kim tam jeszcze. To jednak wielu spraw nam nie załatwi na dłuższą metę.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. PROWOKATORKA.

    Skoro ktos sie czuje urażony tym co ty uwazasz za neutralne, to kultura i szacunek dla drugiego czlowieka nakazuje powstrzymac się, a nie epatować.

  2. Dla mnie to temat zastępczy.
    Wszystko mieści się w zakresie tzw. wolności artystycznej wypowiedzi.
    I moim zdaniem jedynie kwestią dobrego smaku jest to jak potraktujemy takie działania artystyczne.
    Włączanie się w to policji i instytucji państwa – budzi jedynie zażenowanie.
    Jeżeli jest ktoś komu taki sposób wyrażenia myśli i uczuć przeszkadza, czy tez obraża jego religijne coś tam – to powinien bezpośrednio na drogę sądową wystąpić i boksować się z autorką w sądzie. Policja powinna jedynie sporządzić dokumentację procesową i zebrać zeznania. Wszystko powinno odbyć sie w normalnym trybie, a nie przy nagonce jak na niebezpiecznego bandytę.

  3. Tęcza nie obraża Kościoła Łagiewnickiego, tęcza obraża Kościół Toruński.
    Tylko „lewica” nie widzi, nie chce widzieć, że znowu gra w nie swoją grę. Ach, gdyby księża Sowa i Lemański zostali kardynałami a ekipa Tygodnika Powszechnego biskupami-wtedy Kościół byłby „odzyskany”, nowoczesny, europejski i tolerancyjny. A tak, to jest wsteczny, faszystowski i ciemnogrodzki. I nie ważne że to ten sam Kościół. Ważne że „nie nasz, bo nie nasi księża”.

  4. Domalowanie tęczy jest niby OK, jest wyrazem „nowoczesności”, swobody wyrażania itp………..
    Spalenie kukły przypominającej podobno żyda zasługuje na więzienie………………..

  5. Czy Wolska jest państwem wyznaniowym?
    Czy we Wolsce rządzi banda namiestników jedyniesłusznej wiary?
    Czy funkcjonariusze jedyniesłusznej wiary to katotalibańczycy?
    I inne retoryczne pytania.
    Oprócz jednego: a w co właściwie wierzy Naród? I nie naród, a Naród.

    1. A nie jest?
      Z JEDYNIE JEDNĄ centralą wspólnoty religijnej podpisaliśmy umowę międzynarodową.
      Nawet Konstytucja stawia rzymski katolicyzm na uprzywilejowanej pozycji w stosunku do pozostałych.
      W Ustawie zasadniczej nie ma wprost określonego ROZDZIAŁU pomiędzy państwem a kościołem. Zamiast tego jest jakaś ,,autonomia i niezależność” obu instytucji.
      A takie postawienie sprawy nie oznacza wcale braku wspólnych stanowisk jednej i drugiej strony.
      Z drugiej strony skoro wyborcami duopolu PO/PiS są wyznawcy katolicyzmu – to nie dziwne jest nadzwyczaj przychylne dla kościółkowych fobii stanowisko tychże partyjek.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Boliwia pod rządami socjalistów wróci do współpracy z Kubą i Wenezuelą

Luis Arce, zwycięzca wyborów prezydenckich w Boliwii, zapowiedział, że jego kraj wznowi bl…