Armia syryjska chce zadać ostateczny cios terrorystom z Frontu Obrony Ludności Lewantu działającym w rejonie Aleppo. Opozycja bije na alarm.

Zrujnowane Aleppo / fot. Wikimedia Commons
Aleppo wskutek kilku lat wojny zamieniło się w morze gruzów / fot. Wikimedia Commons

W Damaszku przebywa obecnie delegacja rosyjskich deputowanych do Dumy. Jeden z nich, Dmitrij Sablin, powiedział agencji RIA Novosti, że na ich spotkaniu z premierem Syrii Wa’ilem Nadirem al-Halkim padła zapowiedź uderzenia syryjskiej armii na „grupy terrorystyczne” działające w Aleppo. Wojsko wierne Baszszarowi al-Asadowi miałoby w tych działaniach otrzymać rosyjskie wsparcie z powietrza. Byłby to dalszy ciąg działań prowadzonych już od dwóch dni przeciwko terrorystycznemu Frontowi Obrony Ludności Lewantu (Dżabhat an-Nusra). Organizacja ta opanowała w poniedziałek strategicznie położoną wioskę Tall al-Ajs przy autostradzie z Aleppo do Damaszku. Następnie napadła na kilka wsi kurdyjskich, mordując osiemnastu przypadkowych mieszkańców. Przeciwuderzenie wojsk syryjskich, wspieranych przez oddziały Hezbollahu, zaczęło się w środę, jednak nie dało natychmiastowych rezultatów. O wyniku bardzo ciężkich walk nie ma na razie pewnych wiadomości.

Na wieść o nowej ofensywie gwałtownie zareagowali przedstawiciele opozycji, tej, która w lutym zawarła z al-Asadem zawieszenie broni (Frontu Obrony Ludności Lewantu, podobnie jak Państwa Islamskiego, ono nie obejmuje). Ich zdaniem dalsza eskalacja działań zbrojnych w rejonie Aleppo niesie bezpośrednie zagrożenie dla rozejmu. Pozycje syryjskich oddziałów opozycyjnych, nadal kontrolujących znaczną część Aleppo, niejednokrotnie sąsiadują z rejonami opanowanymi przez terrorystów. Strona rządowa twierdzi, że niektóre oddziały opozycji, wbrew ustaleniom rozejmu, wspólnie z dżihadystami atakowały syryjskich żołnierzy. Opozycja odrzuca te oskarżenia i sugeruje, choć nie wprost, że wielkie skoordynowane uderzenie na pozycje Frontu w wykonaniu Rosjan najpewniej skończyłoby się również uderzeniem na siły „umiarkowanych”.

W niedzielę wieczorem w Damaszku pojawi się wysłannik ONZ Staffan de Mistura, który ma następnego dnia rozmawiać z przedstawicielami władz syryjskich. Następnie w podobnym celu uda się do Teheranu. Łatwo się domyślić, co usłyszy – irańskie władze konsekwentnie wspierają al-Asada wojskowo i politycznie. Doradca Najwyższego Przywódcy Iranu ds. Zagranicznych Ali Akbar Welajati kilka dni temu oznajmił w irańskiej telewizji, że Teheran odrzucił propozycje Sekretarza Stanu USA Johna Kerry’ego, by właśnie Irańczycy wywarli nacisk na al-Asada i wymusili na nim dymisję. Z takim poparciem, jak również z niesłabnącym wsparciem z Moskwy, delegacja rządu syryjskiego w Genewie spokojnie może trwać na dotychczasowym stanowisku: odejście al-Asada nie może być warunkiem wstępnym pokoju w Syrii. Stanowisko opozycji, rzecz jasna, brzmi dokładnie odwrotnie.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. To chyba nie Rosja będzie udzielać azylu Asadowi tylko Stany opozycji.
    Chyba, że tradycyjnie się na nich wypną.

    1. Azylu mogą udzielić Polacy – wszystkie solidaruchy, zarówno te od Kaczyńskiego, te z PO, jak i te z Krytyki Politycznej i Razem nienawidzą Rosji. Czeczeńców już Polacy przyjmowali. Przypomnę, że to właśnie czeczeńscy mudżahedini dołączyli do najbardziej brutalnych grup terrorystycznych podczas wojny syryjskiej.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Imperialne delirium: USA nałożą sankcje na cały świat

Tego jeszcze nie było: Stany Zjednoczone uznały, że są ONZ! Wczoraj wieczorem Eliott Abram…