Agresywny milioner-rasista znajduje się o krok od uzyskania prawa startu w wyborach prezydenckich z ramienia Partii Republikańskiej (GOP). Po zwycięstwach w stanach na wschodnim wybrzeżu, tym razem otrzymał poparcie mieszkańców Nevady.

Donald Trump - multimilioner, a niebawem może również kandydat GOP do Białego Domu / twitter.com
Donald Trump – multimilioner, a niebawem może również kandydat GOP do Białego Domu / twitter.com

Komentatorzy amerykańskiej rozgrywki politycznej są niemal zgodni w ocenie szans poszczególnych kandydatów republikańskich w wyścigu o nominację: już tylko cud może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Teda Cruza z Teksasu czy Marco Rubio z Florydy. Poparcie dla obu polityków waha się w okolicach 24 proc., tymczasem sam Donald Trump zebrał w Nevadzie aż 43 proc. Wcześniej multimilioner zdeklasował rywali w tradycyjnie „demokratycznym” i liberalnym New Hampshire oraz konserwatywnej i bogobojnej Południowej Karolinie. Sondaże pokazują, że popierają go prawie wszystkie grupy, składające się na elektorat GOP, oprócz zarabiających powyżej 50 tys. dolarów rocznie i skrajnych konserwatystów, których faworytem jest Ted Cruz.

Najbardziej zaskakującą informacją jest fakt, że Trump Nevadzie wygrał również wśród Latynosów, którym, według swoich wyborach deklaracji, zamierza zafundować masową deportację, a na całej długości granicy z południowym sąsiadem chciałby postawić ogrodzenie. „Mur z Meksykiem jest właśnie o 10 stóp wyższy” – krzyczał po sobotnim zwycięstwie w Karolinie Południowej. Nie przeszkadzało mu to jednak twierdzić chwilę później, że „kocha Latynosów” oraz „ma tysiące i tysiące zwolenników latynoskich”.

Ostatecznie rozstrzygnięcie może zapaść już 1 marca, kiedy w ramach tzw. Super Wtorku prawybory zostaną przeprowadzone aż w 12 stanach, z których zostanie wyłonionych aż 25 proc. delegatów. Na partyjnej konwencji zadecydują oni, kto będzie kandydatem GOP w wyścigu do Białego Domu. Obecnie sondaże wskazują, że Trump jest faworytem w większości stanów, oprócz Florydy i Teksasu, gdzie królują Rubio i Cruz. Ten pierwszy upatruje jeszcze swoje szanse w wycofaniu z kampanii Jeba Busha, dotąd ulubieńca konserwatywnego establishmentu. Poparcie dla członka politycznej dynastii wahało się w okolicach 4-6 proc., a więc nawet przy założeniu, że wszyscy przeniosą swoją sympatię na Rubio, trudno liczyć, że dzięki temu doścignie on prowadzącego Trumpa.

Donald Trump podczas swojej kampanii uwodzi wyborców hasłem, że za jego rządów „Ameryka znów będzie wielka”. Obiecuje, że miejsca pracy wrócą z Chin do USA, a kraj będzie przeżywał kolejny okres gospodarczej prosperity. Jak chce tego dokonać? Jego receptą są typowo rozwiązania klasycznie neoliberalne – znaczna obniżka podatków i wsparcie dla przedsiębiorczości. Trump odróżnia się od reszty stawki również niezwykle agresywnym zachowaniem podczas wieców wyborczych. Kilkukrotnie kazał ochroniarzom wyprowadzać osoby, które krytykowały jego propozycje, a na jednym z ostatnich wieców odparł jednemu z krytyków, że „chętnie walnąłby go w twarz”.

 

[crp]

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

„Krew za krew”: alarm bombowy w kilkunastu organizacjach pozarządowych i listy z pogróżkami

Dziś przed południem co najmniej kilkanaście organizacji pozarządowych dostało maila z pog…