Share Button

W Polsce odbywają się marsze ku czci „żołnierzy wyklętych” – w marcu nie próżnują również nacjonaliści litewscy. Blisko tysiąc osób przeszło wczoraj przez centrum Wilna pod hasłem „Litwa dla Litwinów”.

fot. Facebook/Viktorija Balkute

Litewska narodowa prawica mobilizuje swoich zwolenników głównie na dwie okazje – marsz 16 lutego w rocznicę odzyskania niepodległości przez państwo nad Niemnem i Wilią oraz pochód 11 marca w rocznicę wystąpienia Litwy z ZSRR. W tym roku ten drugi dzień miał w Wilnie szczególną oprawę. Odbył się w nim również oficjalny marsz, firmowany przez państwo i bez nacjonalistycznych haseł oraz państwowe obchody ku czci setnej rocznicy urodzin jednego z najważniejszych litewskich antykomunistycznych partyzantów, Adolfasa Ramanauskasa „Vanagasa”. O kontrowersjach związanych z tą postacią pisaliśmy obszernie tutaj.

Nacjonalistyczny marsz nie szedł długą trasą – zaledwie niecały kilometr prospektem Giedymina z wileńskiego Placu Katedralnego na Plac Łukiski, gdzie odbył się krótki mityng. Uczestnicy nieśli flagi państwowe oraz transparenty z napisami „Litwa dla Litwinów”. Organizatorami wydarzenia były Stowarzyszenie 16 Lutego i Patriotyczne Stowarzyszenie 11 Marca. Do grup narodowców litewskich dołączyli podobnie myślący skrajni prawicowcy z Łotwy i Ukrainy – kilka dni wcześniej konferencję w Wilnie zorganizował Korpus Narodowy, jako paneliści występowali m.in. Władysław Sobolewski, weteran batalionu „Azow”, inny weteran „Azowa, a obecnie przywódca paramilitarnych Drużyn Narodowych Ihor Mychajłenko oraz działaczka Korpusu Narodowego Kateryna Petrenko. Spotkanie odbywało się pod hasłem „Promocja idei Międzymorza jako wstęp do przejęcia przez nacjonalistów władzy w Europie Wschodniej”.

Lutowy pochód litewskich narodowców wyglądał o wiele groźniej – uczestnicy szli przez wileńskie Stare Miasto z zapalonymi pochodniami, nieśli też portrety antykomunistycznych partyzantów. Praktycznie wszystkie eksponowane postacie, zanim w 1944 r. podjęły walkę z ZSRR, dopuszczały się kolaboracji z nazistowskimi Niemcami, w szczególności biorąc udział w wymordowaniu litewskich Żydów (zginęło 90 proc. tej społeczności).

Marsz 11 marca mógł być większy, jednak w ostatniej chwili z jego popierania wycofał się Związek Ojczyźniany – Sojusz Demokratów Litwy, partia narodowa, chadecka. Organizacja zażądała od swoich członków, by nie przychodzili na wydarzenie, jako że hasło „Litwa dla Litwinów” mogłoby zostać odebrane jako „przeczące jej demokratycznym i europejskim ideałom” przez zagranicznych gości przybyłych w tym dniu do Wilna, w tym reprezentującego Polskę Marka Kuchcińskiego. Zamysł „schowania” nacjonalistów najwyraźniej się udał, marszałek Sejmu relacjonując na Facebooku wizytę w litewskiej stolicy z zadowoleniem pisał o perspektywach współpracy infrastrukturalnej i prowadzenia wspólnej polityki wschodniej, napomykając najwyżej o potrzebie „poprawy” w kwestii sytuacji mniejszości polskiej.

Share Button

6 komentarzy

  1. Antyklerykał napisał:

    Ukraińcy nie chcą Panów we Lwowie, Litwini też nie chcą Polaków na Litwie, w Izraelu na Polaków pluto i rzucano kamieniami. Ale się porobiło pod rządami PiS!
    Do refleksji!

    • tata napisał:

      a kiedy te nacje nas kochały?

    • Red Turtle napisał:

      Do „taty” – na brak miłości u Ukraińców Polacy bardzo długo pracowali, ale braku miłości wśród Litwinów dorobili się dość szybko – wystarczyło 20 lat

  2. Nikt napisał:

    I znów nadeszła pora nasłać na dziką Litwę braci Krzyżaków, by ją trochę uspokoili.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*