W oblężonym Mariupolu wkrótce zabraknie żywności i wody – piszą lokalni politycy na kanale miasta na Telegramie. Prąd i wodę bieżącą mieszkańcy stracili już kilka dni temu. W cieniu dramatu cywilów nadal trwają ukraińsko-rosyjskie rozmowy.

Zdobycie Mariupola ma dla Rosjan kluczowe znaczenie – położone nad Morzem Azowskim miasto stoi na przeszkodzie utworzeniu korytarza między Krymem a samozwańczymi republikami Donbasu. Oblężenie kilkusettysięcznego miasta trwa od 12 dni. Mariupol jest ostrzeliwany praktycznie codziennie. Kilka dni temu świat obiegły zdjęcia ostrzelanego szpitala położniczego. Dziś rada miejska poinformowała, że bomby spadły na budynki uniwersytetu oraz na osiedla mieszkalne w rejonie prospektu Nachimowa. – W mieście nie ma światła, wody, ciepła, niemal zupełnie brakuje sieci mobilnej, kończą się ostatnie zapasy żywności i wody – czytamy na kanale rady miejskiej Mariupola w komunikatorze Telegram.

Według miejscowych polityków życie podczas oblężenia straciło ponad 2 tys. mieszkańców miasta. Agenda ONZ, która zajmuje się pomocą uchodźcom i ludności na terenach objętych konfliktami zbrojnymi, jest dużo ostrożniejsza – do 13 marca doliczyła się na całej Ukrainie 584 zabitych cywilów i niemal tysiąca rannych. Autorzy jej raportów zaznaczają jednak, że ich szacunki mogą być zaniżone.

Konwój, który miał dotrzeć do Mariupola z Zaporoża z pomocą humanitarną, nie został przepuszczony przez Rosjan.

W nocy z soboty na niedzielę Rosjanie ostrzelali również miasta Siewierodonieck i Rubiżne na wschodzie Ukrainy, trwały ataki na położony na południu Mikołajów, gdzie zginęło dziewięć osób. W sobotę bomby spadły na Ławrę Świętogórską – otaczany szczególnym kultem prawosławny klasztor na wschodniej Ukrainie, który jest obecnie również schronieniem dla ponad 500 uchodźców z Charkowa i Izjumu. Kilkoro cywilów zostało rannych.

W cieniu koszmaru ludności cywilnej odbyła się kolejna runda ukraińsko-rosyjskich rozmów pokojowych, które, jak zadziwiająco zgodnie stwierdzili przedstawiciele obu stron, były prowadzone w konstruktywny sposób. Jak napisał na Twitterze Mychajło Podolak z kancelarii prezydenta Ukrainy, delegacja rosyjska „już nie tylko wypowiada się w sposób ultymatywny, ale słucha naszych propozycji”.

Kilka dni temu Wołodymyr Zełenski w rozmowie z zagranicznymi mediami zadeklarował, że mógłby rozmawiać z Moskwą nawet o neutralności swojego kraju, musiałby jednak otrzymać dla Ukrainy mocne gwarancje bezpieczeństwa.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz także

Partia Razem: zmiana formuły kierownictwa. Zandberg i Biejat współprzewodniczącymi

Po niedzielnej konwencji partii Razem w Warszawie przed kardiologami pojawiło się wyzwanie…