Związki zawodowe metalowców w mieście Kadyks na południu Hiszpanii zawarły w środę wstępne porozumienie o płacach z przedstawicielami kapitalistów, kończąc dziewięciodniowy strajk z udziałem około 20 000 pracowników.

To było gorące dziewięć dni w prowincji Kadyks. Związkowcy blokowali drogi dojazdowe do fabryk, a także główne arterie komunikacyjne w regionie, jak również wjazdy do głównego portu. Większość protestów miała pokojowy charakter, zdarzały się jednak momenty, kiedy napięcie wzrastało i dochodziło do starć z policją. Funkcjonariusze używali siły m.in. wtedy, gdy pracownicy tarasowali drogi za pomocą płonących barykad. Łącznie aresztowano dwie osoby.

Przedstawiciele koalicji związków zawodowych podpisali z właścicielami fabryk porozumienie w myśl którego pracownikom zostanie zrekompensowane w pensji  do roku 2024 80 proc. siły nabywczej, utraconej w wyniku wzrostu cen. Ogłosili również utworzenie wspólnego komitetu z przedstawicielami kierownictwa fabrykantów i związków, która będzie czuwać na planową realizacją postulatów.

Podczas strajku dało się zaobserwować pęknięcie wewnątrz koalicji PSOE – Podemos, rządzącej Hiszpanią, jeśli chodzi o podejście do konfliktu. Wicepremier,  minister pracy i gospodarki społecznej Yolanda Díaz dążyła do dialogu z robotnikami i potępiała wysłanie ciężkiego sprzętu do ogarniętej buntem prowincji. Diaz zwróciła się do ministra spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaski o „wycofanie czołgów”, które zostały wysłane do policyjnej kontroli nad demonstracją do Kadyksu. Podkreśliła, że protestujący „są robotnikami, nie są przestępcami” i „prawnie bronią swoich praw”.

Przedstawiciele związków zawodowych uważają, że zdecydowała większość załóg opowiedziała się za akceptacją warunków porozumienia, tak więc dokument ma demokratyczną legitymizację w „dołach robotniczych”. Wyjątkiem są związki anarchistyczne, które trzymają się wersji, w której klasa pracująca została zdradzona przez związkowych delegatów, a porozumienie jest ciosem mającym na celu osłabienie potencjału rewolucyjnego w Kadyksie i całej Andaluzji.

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Białoruś chce pozostać mostem do Unii Europejskiej

Aleksander Łukaszenko na spotkaniu białoruskiego rządu i przedsiębiorców zdecydowanie opow…