Od 6 rano Węgrzy wybierają nowy skład parlamentu w ponad 10 tysiącach lokali wyborczych. Według wczorajszych sondaży aż 46 procent obywateli swój głos chce oddać na koalicję rządząca czyli Fidesz-KDNP (Chrześcijańsko-Demokratyczną Partię Ludową).

Na Węgrzech obowiązuje system mieszany. Każdy wyborca zobowiązany jest zagłosowac na kandydata w jednoosobowych okręgach oraz na partię.

Swoje listy wystawiły 23 partie polityczne. W JOW-ach startuje około 1550 kandydatów. Oprócz list partyjnych są też narodowościowe: wystawiło je 13 zarejestrowanych na Węgrzech mniejszości, w tym Polska. Przedstawiciele mniejszości mają swój własny próg wyborczy według specjalnego przelicznika. W tym roku duże szanse na dostanie się do parlamentu ma przedstawiciel mniejszości niemieckiej (aż 30 tysięcy Niemców zarejestrowało się w wyborach i zadeklarowało oddanie głosu na swojego reprezentanta).

O 19.00 lokale wyborcze zostaną zamknięte, a koło północy pojawią się pierwsze cząstkowe wyniki. Ostateczne będą znane do soboty 20 kwietnia.

Koalicje muszą przekroczyć próg 10 procent poparcia – partie – 5 procent.

Węgrzy przebywający poza granicami kraju mogą oddać głos w 128 placówkach dyplomatycznych. Listownie też można głosować – w ostatnich wyborach wzięło udział 123 tys. obywateli Węgier w krajach ościennych. 95,5 proc. z nich głosowało na Fidesz. Dlatego nie ma wątpliwości, że i w tym roku prawicowa koalicja będzie czarnym koniem – zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.

W sobotę opublikowano ostatnie przedwyborcze sondaże pracowni Zavecz Research. Wynika z nich, że obecnie rządząca koalicja może liczyć na 46 procent poparcia, ale też zadziwiająco mocno trzyma się skrajnie prawicowy Jobbik (oddanie na tę partie głosu zadeklarowało 19 procent wyborców). Jobbik goni jednak lewicowa koalicja Węgierskiej Partii Socjalistycznej i partii Dialog. Chce na nią głosować 14 procent.
Do parlamentu „na styk” ma szansę wejść jeszcze ekologiczna „Polityka Może Być Inna” i Koalicja Demokratyczna socjalistycznego premiera Ferenca Gyurcsanya.

Według danych Narodowego Biura Wyborczego do godz. 7 frekwencja w wyborach wyniosła 2,24 proc., co jest rekordowym wynikiem. Z samego rana zagłosował również Viktor Orban, oczywiście na swoją partię. – 2 razy Fidesz. Tylko to jest pewny wybór. Wybieramy nie tylko partie i rząd, ale też przyszłość dla siebie – oznajmił mediom.

[akt.] Według danych z 81 proc. komisji wyborczych prawicowa koalicja Fidesz – Chrześcijańsko Demokratyczna Partia Ludowa zwyciężyła w cuglach zdobywając 49 proc. głosów i prawdopodobnie większość konstytucyjną. Wysoce niepokojące jest drugie miejsce skrajnie prawicowego Jobbiku, który otrzymał około 20 proc. głosów. Trzecia jest Węgierska Partia Socjalistyczna – 12 proc. głosów.

 

Na drugim miejscu znalazł się nacjonalistyczny Jobbik z poparciem na poziomie 20 proc. Następnie postkomunistyczna MSZP, która rządziła krajem do 2010 roku z 12 proc. głosów.7 proc. dostała partia Polityka Może Być Inna, a Koalicja Demokratyczna – 5 proc. głosów.

Wyniki te oznaczają, że większość Węgrów popiera nacjonalistyczno-antyeuropejski kierunek polityki węgierskiej z ostatnich dwóch kadencji Wiktora Orbana.

 

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. 1. W Węgrzech nie ma „JOW”. Są okręgi jednomandatowe, to prawda, ale ze zlikwidowaną przed 2014 drugą turą, i ta informacja, że „bez drugiej tury”, jest istotna, bo cały system był pomyślany w latach dziewięćdziesiątych jako większościowy itepe, ale w dwóch turach, i to było jakoś konsekwentne. Zlikwidowanie drugiej tury sprawia, że wyniki są wypaczone i niczego nie odzwierciedlają.

    2 Nowowęgrzy (oraz osoby bezdomne w większości przypadków) oddają tylko jeden głos – siłą rzeczy nie są przypisani do okręgu, więc głosują tylko na listę partyjną ogólnokrajową.

    3. Sytuacja mniejszości romskiej jest całkowicie odmienna od pozostałych dwunastu, z powodu proporcji. Głos oddany na listę narodowościową romską nie ma szans przełożyć się na mandat w parlamencie (w przeciwieństwie do pozostałych mniejszości, które zyskują na tym, że rezygnują z wyborów partyjnych na rzecz narodowościowych).

    4. Mieszkający poza krajem mogą oddawać głos NIE TYLKO w placówkach dyplomatycznych – także w czymś, co rząd węgierski swego czasu nazywał „biurem administracji”, a okazało się „biurem” nieoficjalnym, związanym z lokalnym partnerem Fidesz (w Rumunii, Serbii) – Narodowe Biuro Wyborcze w piątek potwierdziło, że tak jest, i że to jest wolna wola wyborcy, że głos odda nie w lokalu, nie w placówce dyplomatycznej, nie pocztą, tylko poprzez taką komórkę nieoficjalną, o której nie ma pewności, co z tym głosem zrobi. Innymi słowy przepisy i praktyka nie gwarantują niezbywalności praw wyborczych. Można je „oddać w dobre ręce” własną decyzją, podobnie jak można w lokalu pokazywać, na kogo się głosowało, co jest wykorzystywane do szantażu i wymuszeń, stąd ostrzeżenia tego typu:

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1752557994767699&set=a.1752556584767840.1073741840.100000405463091

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Niższe czynsze są możliwe. W Berlinie weszły w życie kolejne regulacje w tej sprawie

Począwszy od poniedziałku 23 listopada właściciele mieszkań w stolicy Niemiec nie mogą już…