Władze Wrocławia zapowiadały, że nie pozwolą, by święto niepodległości w wykonaniu skrajnych nacjonalistów i neonazistów było pokazem nienawiści – i tak się stało. Brunatny marsz został rozwiązany, zanim rozpoczął się na dobre.

Władze miasta wcześniej zadbały, by nacjonaliści dowodzeni przez eksksiędza Jacka Międlara nie mogli maszerować przez ścisłe centrum, organizując bieg niepodległości, co zablokowało rejestrację demonstracji. Zapowiedziały również, że nie będzie tolerowane ani odpalanie rac, ani nienawistne okrzyki i transparenty.

Faktycznie przedstawicielka wrocławskiego ratusza ogłosiła rozwiązanie zgromadzenia już po ok. 10 minutach od jego startu. Gdy tylko okazało się, że mimo zakazów nacjonaliści odpalają race, a Jacek Międlar wśród polskich bohaterów wymienił twórcę przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego Jana Mosdorfa tymi słowami: „To ideowy ojciec narodowych radykałów. Został zamordowany w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz za pomoc niewdzięcznym i tchórzliwym Żydom nienawidzącym organizacji, z której ten się wywodził”.

Nacjonaliści zignorowali wezwania do rozejścia się. Kiedy policjanci z tarczami zablokowali im trasę dalszego przemarszu, zaczęli rzucać w nich racami, kamieniami, butelkami. Ostatecznie funkcjonariusze zakończyli zgromadzenie firmowane przez Międlara przy użyciu armatki wodnej i gazu łzawiącego. Trzech policjantów i dwie osoby nieuczestniczące w demonstracji (dziennikarz i operator kamery) zostały poszkodowane. 13 szczególnie skorych do bitki nacjonalistów zatrzymano. Internet obiegły również fotografie i nagrania „prawdziwego patrioty”, który ustawia się przed kordonem policjantów, na chwilę przed odpaleniem armatek wodnych, niosąc na ramionach dziecko.

Fragment relacji wrocławskiej wyborczej. "Dzielny" tata. Chwilę wcześniej wybuchały tam petardy.

Opublikowany przez Maciek Jabłoński Poniedziałek, 11 listopada 2019

Prezydent Wrocławia, obrzucany wyzwiskami przez nacjonalistów, wieczorem 11 listopada opublikował na Facebooku podziękowania dla tych mieszkańców miasta, którzy wcześniej zgromadzili się na oficjalnych, pokojowych uroczystościach. – Możecie wykrzykiwać, że jestem „cwelem i pedałem”, możecie nas obrażać, ale na szarganie polską flagą we Wrocławiu nie było, nie ma i nie będzie miejsca. Nie będziemy na to pozwalać – obiecał.

patronite
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Strzelanina w Jersey City – kolejna odsłona jankeskiej patologii

„Zabawy z bronią” w USA się nie kończą. Tym razem ofiarami powszechnego dostęp…