Share Button

W Ameryce Łacińskie szaleje epidemia wirusa Zika, który – jak dotąd sądzono – najgroźniejszy jest dla kobiet w ciąży; powoduje bowiem występowanie ciężkich wad u płodu. W Kolumbii jednak wśród zarażonych stwierdza się wysoką liczbę osób z poważnymi powikłaniami na tle neurologicznym.

wikimedia commons
wikimedia commons

Pandemia wirusa Zika opanowała Amerykę Południową – najwięcej zachorowań odnotowano w Brazylii, jednak Zika zaatakowała także Kolumbię, Wenezuelę; w sumie ponad 20 państw. Pojedyncze przypadki odnotowano także w USA i w Portugalii.

Zika u większości pacjentów powoduje gorączkę Zika, stan podobny do ciężkiej europejskiej grypy, nie zagrażający życiu. Najpoważniejszą konsekwencją – nie do końca zbadaną, wirus nigdy dotąd nie występował bowiem na taką skalę – jest mikrocefalia, zwana też małogłowiem, czyli zespół wad wrodzonych płodu, pojawiający się w sytuacjach, w których wirusem zakazi się kobieta ciężarna. Małogłowie charakteryzuje się znacznie mniejszą niż normalnie czaszką; chore dzieci rzadko dożywają dorosłości, cierpią na poważną niepełnosprawność ruchową i intelektualną. Normalnie schorzenie to występuje bardzo rzadko, jednak w Brazylii i innych krajach regionu od początku roku urodziło się już ponad 4 tys. dzieci z wadą. W związku z zagrożeniem, organizacje walczące o prawa kobiet żądają natychmiastowej zmiany prawa aborcyjnego – w Salwadorze, gdzie przerywanie ciąży jest bardzo surowo karane, władze zaapelowały o to, że kobiety „postarały się nie zachodzić w ciążę”. Większość krajów regionu, w tym Brazylia, ma dość restrykcyjne przepisy, dotyczące aborcji, co może spowodować swoistą epidemię mikrocefalii.

Jak się jednak okazuje, wady płodu u kobiet, chorujących w czasie ciąży, to niejedyne poważne powikłanie wirusa Zika. W Kolumbii ministerstwo zdrowia przyznało, że od początku pandemii odnotowuje się nadspodziewanie dużo przypadków syndromu Guilliana-Barrego. – Jeszcze tydzień temu mówiliśmy o 15 przypadkach, teraz są ich setki – mówi Alejandro Gaviria, minister zdrowia. – Lekarze zwykle spotykają się z trzema takimi pacjentami rocznie, teraz z trzema dziennie – alarmuje. Syndrom jest autoimmunologiczny, występujący czasem również jako powikłanie po europejskiej grypie – układ odpornościowy zaczyna atakować własne komórki nerwowe. Prowadzić może do niedowładów mięśni twarzy i kończyn. Poddaje się leczeniu, jednak ubytki w układzie nerwowym są trwałe, często jest przyczyną poważnej niepełnosprawności ruchowej, a nieleczony – nawet śmierci.

Na wirus Zika nie ma szczepionki, bardzo trudno go wyeliminować. Jest przenoszony przez konkretne gatunki komarów – można się nim zarazić tylko w ten sposób, nie ma więc żadnego zagrożenia dla mieszkańców terenów, gdzie nie żyją te owady. Jednocześnie bardzo trudno bronić się przed zarażeniem w regionach, w których komary mogą zainfekować wirusem.

[crp]

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*