Po tym, gdy na polsko-białoruskiej granicy zmarło kilka osób, Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców oraz Międzynarodowa Organizacja Migracji ponowiły apel o udzielenie im dostępu do niej. Prawa państw do ochrony granic, czytamy w piśmie organizacji, nie wykluczają respektowania podstawowych praw człowieka.

Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców (UNHCR; również: Agencja ds. Migracji) już w końcu sierpnia wyrażał zaniepokojenie z powodu sytuacji grupy migrantów, która w Usnarzu Górnym koczowała na granicy, blokowana zarówno przez polskie, jak i białoruskie służby graniczne. – Wzywamy polski rząd do dokonania indywidualnej oceny każdego przypadku przed wydaleniem tych osób lub niedopuszczeniem ich do terytorium RP. Zgodnie z Konwencją dotyczącą statusu uchodźców, której Polska jest sygnatariuszem, osoby ubiegające się o azyl nie powinny być karane za nielegalne przekroczenie granicy – mówiła wówczas przedstawicielka UNCR w Polsce Christine Goyer.

Jak wiadomo, miesiąc później sytuacja nie uległa zmianie. Fundacja Ocalenie udostępniła zapisy rozmów z migrantami z 21 września. Koczująca grupa wyczerpanych, chorujących ludzi nadal znajdowała się między polskim płotem granicznym z drutu kolczastego a pozycjami strażników białoruskich. Straż Graniczna przyznała natomiast, że osoby, które odnajduje po polskiej stronie granicy, są cofane na linię graniczną – a więc są stosowane pushbacki, praktyka, której prawo międzynarodowe zakazuje.

„Pushbacki są nielegalne”’

UNCR oraz Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji 21 września wezwały Polskę, by przeprowadziła śledztwo w sprawie śmierci migrantów na granicy, w tym śmierci Irakijczyka, który zamarzł w lesie w gminie Giby. Obydwa podmioty stwierdzają, że z rosnącym niepokojem śledzą doniesienia o pushbackach i o kolejnych ludziach, którzy tkwią między jedną a drugą granicą. – Grupy ludzi są w pułapce przez całe tygodnie, bez żadnych form pomocy, azylu, podstawowego wsparcia. Wielu zostało porzuconych w drastycznych okolicznościach, wystawionych na złe warunki pogodowe, w stanie wyziębienia. Niektórych uratowano z bagien – piszą.

Agencja ONZ ds. Migracji zaznacza, że rozumie, że przemieszczanie się ludzi przez zielone granice ”jest znaczącym wyzwaniem”, a państwa mają prawo zarządzać granicami, ale tym niemniej apeluje, by to zarządzanie odbywało się z poszanowaniem praw człowieka. Obaj sygnatariusze listu wzywają państwa do współpracy i uczynienia praw człowieka priorytetem.

Organizacje przypominają wreszcie, że pushbacki w świetle prawa międzynarodowego są nielegalne.

Prośba o dostęp do granicy

Przedstawiciele ONZ wezwali również do tego, by udzielić im dostępu do strefy przygranicznej i do osób, które się w niej znajdują. Celem tego ma być „dostarczenie pomocy medycznej ratującej życie, żywności, wody i schronienia, zwłaszcza w obliczu nadchodzącej zimy”.

– Poszukujący azylu i migranci nigdy nie powinni być wykorzystywani przez państwa do osiągania celów politycznych. Fundamentalna odpowiedzialność za ochronę pokrzywdzonych powinna być dzielona przez państwa w duchu solidarności – wzywają sygnatariusze listu, podnosząc, że żadne różnice polityczne nie mogą prowadzić do śmierci ludzi. To jednak na polsko-białoruskiej granicy już się stało.

Przedstawiciele polskiego rządu w publicznych wypowiedziach nie poruszają tematu możliwej pomocy humanitarnej. Skupiają się na deklaracjach, że będą uszczelniać granicę wszelkimi siłami. – My się na pewno nie ugniemy. Będziemy umacniać nasze instalacje ochronne, instalacje zabezpieczające – mówił dwa dni temu Mateusz Morawiecki.

Minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński opowiedział natomiast o okolicznościach śmierci obywatela Iraku w Polsce, powołując się na zeznania jego towarzyszy wędrówki, którzy trafili do szpitali. – Zostali dowiezieni do kompleksu leśnego, w którym szybko się pogubili. Wedle ich informacji, które przekazali naszym funkcjonariuszom, usiłowali wrócić z powrotem do Mińska, ale zostali zatrzymani przez żołnierzy czy też pograniczników białoruskich. Niemalże siłą pod presją doprowadzeni do granicy polskiej, gdzie przez pewien czas przemieszczali się wzdłuż zasieków, które są na naszej granicy rozstawione. W pewnym momencie zostali zidentyfikowani przez patrol naszej straży granicznej, który jednoznacznie powiedział im, że jest to nielegalne i nie ma przejścia i że mają wracać – mówił.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

”Mamy dość wykrętów”. Pracownicy budżetówki demonstrowali pod KPRM, premier ich nie przyjął

Pracownicy budżetówki przypomnieli rządowi o swoim istnieniu. W sobotę 23 października prz…