Rolnicy zablokowali stołeczny Plac Zawiszy. Sięgnęli do klasyki repertuaru protestów ulicznych: na jezdni rozsypali jabłka, położyli świńskie łby i podpalili opony.

Na miejscu zjawiła się już straż pożarna, która ugasiła płonące opony. Rolnicy rozpoczęli swój protest około 7.00 rano.
Agrounia domaga się „zmiany organizacji handlu w Polsce i zmiany polityki międzynarodowej rządu, by uwzględniała interes polskich gospodarstw rodzinnych” – czyli przede wszystkim znakowania polskiej żywności flagą, a także wprowadzenia ustawy nakazującej wprowadzenie na półki sklepów wielkopowierzchniowych 51 procent towarów krajowych. Sprzeciwia się też nieskutecznej walce z afrykańskim pomorem świń. W Warszawie na demonstracji są hodowcy bydła i trzody, ale też sadownicy.

Protestujący mówią, że „blokując drogę, odzwierciedlają, w jaki sposób rynek został zablokowany dla polskich gospodarzy”.
– My tak zostaliśmy zablokowani na polskim rynku, jak dziś kierowcy na drodze. Pokazujemy, w jaki sposób rolnik został odcięty od jednego obiegu – mówił Michał Kołodziejczak, lider Agrounii. – Polscy rolnicy nie będą dłużej czekać. Takie działania będą się powtarzać coraz częściej.

Poprzedni protest odbył się w połowie lutego. Wówczas po prostu przeszli Marszałkowską z transparentami. Dlaczego zdecydowali się zaostrzyć formę protestu?

„Nie ma innej opcji niż pokaz siły ze strony rolników. Pokojowe demonstracje są obiektem kpiny ze strony polityków i urzędników” – napisali na swoim profilu na Facebooku dzień przed protestem.

paypal

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. „Nie ma innej opcji niż pokaz siły ze strony rolników. Pokojowe demonstracje są obiektem kpiny ze strony polityków i urzędników”

    Skoro tak, niech władza wyśle wojsko i wtedy okaże się, kto będzie górą. Państwo czy wiejscy „pracusie”.

    1. A jak władza zacznie rozganiać związkowców z czerwonymi flagami, też będziesz pan taki zadowolony?
      Trzeba piętnować władze, gdyż jesteśmy następni w kolejce. Ba, najpewniej nawet mamy specjalne miejsce, zawsze pierwsi do pacyfikacji.

    2. Rzecz w tym, że protesty związkowe odbywają się w miejscu adekwatnym do głoszonych postulatów i neutralnym dla otoczenia, oraz, co szczególnie istotne, nie dopuszczają się aktów wandalizmu. Natomiast roszczeniowi prywaciarscy rolnicy, wzorem pobratymczych januszy biznesu z innych sektorów gospodarki, uważają się za nadludzi, którym z racji posiadanego dobytku, wszyscy powinni usługiwać.

      Warto dodać, że forma i miejsce protestu obróciły się przeciwko samym protestującym. Domagając się większych przywilejów blokują dojazd do pracy tym, którzy… pracują na ich finansowanie :)

      Pozostaje tylko spytać – czy znajdzie się taki odważny, co wreszcie zlikwiduje KRUS?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Unia wkurzona na Turcję, ale bezsilna wobec „szantażu migracyjnego”

Dziś w Brukseli na spotkaniu szefów dyplomacji krajów Unii Europejskiej tematem głównym by…