Przez stolicę przeszedł pochód tegorocznej Parady Równości. W tym roku było to połączenie dwóch wydarzeń: właśnie warszawskiej Parady Równości i ukraińskiego KyivPride.

Od sobotniego poranka pod stołecznym Pałacem Kultury i Nauki swoje namioty rozbiło miasteczko Równości, gdzie goście mogli zapoznać się z sytuacją środowiska LGBT+ w Polsce, zasięgnąć porad, porozmawiać z aktywistami.

Warszawskie wydarzenie w formie marszu swoim patronatem objął prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Uczestnikom towarzyszyło kilkanaście platform muzycznych. Wśród gości była także unijna komisarz ds. Równości Helena Dalli.

Warszawska Parada Równości, poza swoimi tradycyjnymi hasłami solidarności z ludźmi ze środowisk LGBT+, w tym roku położyła nacisk na okazanie solidarności z Ukrainą i ukraińskimi środowiskami LGBT+. Paulina Piechna-Więckiewicz z Lewicy oświadczyła, że organizowanie wspólnego marszu z KiyvPride to zaszczyt.

Rafał Trzaskowski otwierając Paradę powiedział: „”To miejsce, w którym się wszyscy uśmiechają, zero agresji. Tutaj bije serce uśmiechniętej otwartej Polski”. A unijna komisarz ds. równości podkreśliła, że „nikt nie jest bezpieczny, dopóki wszyscy nie będą bezpieczni„.

Parada Równości była świętem, na które przyszli nie tylko aktywiści i ich sojusznicy, ale też zwykli warszawiacy z rodzinami.

Na radosnej atmosferze cieniem położyła się wcześniejsza odmowa organizatorów dla organizacji Za Wolną Rosję, która chciała uczestniczyć w Paradzie. Ta antyputinowska organizacja ta skupia w swych szeregach aktywistów z Rosji, Białorusi i Ukrainy, którzy walczą z obecnymi władzami Rosji i starają się o budowę społeczeństwa obywatelskiego w Rosji. „Wspieramy rosyjski opór, ale uważamy, że nie ma miejsca na rosyjski protest na ukraińskim marszu”, stwierdzili organizatorzy i organizacji nie dopuszczono i to mimo niezgody na ten ruch ze strony części ukraińskich aktywistów.

„Jest mi zwyczajnie przykro jako Ukraińcowi. Organizatorzy Parady zwracają się do mnie tak, jakbym był Rosjaninem. A my jesteśmy częścią Parady Równości, bo identyfikujemy się z jej postulatami. W Polsce ciągle pytamy, gdzie są Rosjanie, którzy nie wspierają Putina. A oni przyszli, są aktywni, i teraz próbujemy schować ich do szafy?”, mówił ukraiński aktywista i dziennikarz Igor Isajew.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Białoruś chce pozostać mostem do Unii Europejskiej

Aleksander Łukaszenko na spotkaniu białoruskiego rządu i przedsiębiorców zdecydowanie opow…