Na pięciu stacjach warszawskiego metra pojawiły się „gotówkomaty”. Mamią one miesięczna „bezpłatną” pożyczką. Jednak w przypadku przedłużenia terminu spłaty o 30 dni opłata, w przypadku pożyczenia 1600 złotych, wynosi aż 251 złotych.

fot.: https://www.youtube.com/watch?v=jdhvUcsXwBw
fot.:
https://www.youtube.com/watch?v=jdhvUcsXwBw

Firmy oferujące chwilówki coraz agresywniej wchodzą w miejską przestrzeń. Już nie tylko widzimy ich oferty na powierzchniach ogłoszeniowo-reklamowych, na przydrożnych słupach telegraficznych i przystankach komunikacyjnych, ale i w centrach handlowych w kilku miastach Polski m.in. Warszawie, Krakowie, Poznaniu można natknąć się na „gotówkomaty”.

13 maja „gotówkomaty” pojawiły się też na 5 stacjach warszawskiego metra i jako żywo przypominają wyglądem „oswojone” bankomaty. Korzystanie z nich jest łatwe, wystarczy wybrać na ekranie żądaną kwotę oraz okres spłaty, pozwolić maszynie zeskanować dowód osobisty i zaakceptować warunki. A wszystko po to, aby tym, którzy nie posiadają dostępu do internetu, ułatwić zadłużenie się.

Po informacji o zainstalowaniu urządzeń w metrze rozpętała się medialna burza. Barbara Ryttel, rzecznik Gotówkomat Polskie Płatności Sp. z o.o., która jest właścicielem „gotówkomatów” w wypowiedzi dla „Gazety Wyborczej” twierdziła, że umowa z Metrem Warszawskim została zawarta bezterminowo. Przedstawiciel Metra nie chciał jednak zdradzić szczegółów umowy. Dzisiaj po interwencji Ratusza i kontroli wewnętrznej stwierdzono jednak, że „nie zachowano obowiązującej procedury umieszczenia tego typu urządzeń w obiektach metra” i zostały one odłączone. Pozostaną jednak z pewnością w centrach handlowych, gdzie ta burza nie dotarła.

„Gotówkomaty” zainstalowała firma zarejestrowana rok temu z kapitałem zakładowym 5 tys. zł. Na swojej stronie internetowej firma pisze, że jej partnerem jest Vivus Finance Sp. z o.o. należąca do grupy 4finance Group, która udziela krótkoterminowych pożyczek przez Internet w 15 krajach (oprócz Polski m.in. w Danii, Szwecji, Hiszpanii i Rosji).

Warunki oferowanych pożyczek są w obydwu firmach podobne. Mamią one naiwnych, że w przypadku pożyczki z okresem spłaty do 30 dni, jest ona bez żadnego oprocentowania i dodatkowych kosztów. Jednak w przypadku problemów ze spłatą, a to częsta sytuacja u ludzi sięgających po „chwilówki”, firma pobiera dodatkową opłatę. Przedłużając okres spłaty pożyczki 1600 zł o 30 dni trzeba zapłacić firmie 251,2 zł a to oznacza realne roczne oprocentowanie w wysokości 188% (!).

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
    1. Skoro często wchodzisz na strone vivusa to i reklama Ci się wyświetla.

  1. Czy nie dziwne, że te pożyczkomaty czy raczej lichwomaty (chyba lepsza nazwa?) ustawia się w propagandowym mieście awansu społecznego i sukcesu?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Katastrofa w brytyjskich szpitalach: tysiące ludzi umierają w kolejkach

Jak w całej Europie, w Wielkiej Brytanii są dwa główne systemy ochrony zdrowia: prywatny d…