Share Button

Prokuratura Okręgowa w Zamościu nie zajmie się sprawdzaniem, czy historyk i działacz mniejszości ukraińskiej w Polsce Grzegorz Kuprianowicz obraził naród polski, co zarzuca mu wojewoda lubelski Przemysław Czarnek. Ale nie oznacza to końca sprawy, która nabrała już wymiaru międzynarodowego.

Pomnik ofiar zbrodni w Sahryniu / fot. Wikimedia Commons

Jak pisaliśmy na portalu, wojewoda uznał, iż przypomnienie o zamordowaniu przez Armię Krajową kilkuset cywilnych mieszkańców Sahrynia (powiat hrubieszowski) i stwierdzenie, że zginęli oni z powodu odmiennego pochodzenia i wyznania stanowi obrazę narodu polskiego, które powinno być ścigane. Czarnek zarzucił również Kuprianowiczowi, że swoją wypowiedzią zrównał zbrodnię w Sahryniu z rzezią wołyńską, chociaż ukraiński działacz bynajmniej takiego porównania nie sformułował. Co więcej, w swojej wypowiedzi mówił o wydarzeniach wielokrotnie badanych i opisywanych przez różnych historyków, którzy nie mają wątpliwości co do faktu, iż polscy partyzanci zabili 10 marca 1944 r. nieuzbrojonych cywilów.

Śledczy w Zamościu uznali, że nie są jednostką właściwą do poprowadzenia sprawy, ale to nie znaczy, że historia została pozostawiona historykom. Dokumenty zostały odesłane do głównych ekspertów od polityki historycznej, czyli do pionu śledczego IPN w Lublinie. Nie jest wykluczone, że po przeanalizowaniu doniesienia wszczęte zostanie śledztwo w sprawie obrazy narodu polskiego. Tym samym powstała cokolwiek kuriozalna sytuacja. Jak bowiem przypomniał Kuprianowicz na swoim profilu na Facebooku, Instytut będzie musiał sprawdzać swojego własnego współpracownika… Ukraiński działacz i doktor historii został bowiem powołany przez prezesa IPN do Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, ciała, które ma doradzać lokalnym struktorom Instytutu.

W momencie wydawania tej decyzji prezes IPN musiał znać dorobek Kuprianowicza, czyli m.in. publikacje dotyczące losów Ukraińców Lubelszczyzny podczas II wojny światowej.

Tymczasem sprawa Kuprianowicza doczekała się łatwej do przewidzenia reakcji na Ukrainie. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin stwierdził, że jest zszokowany wypowiedziami wojewody, w których widzi brak współczucia dla zabitych w Sahryniu ludzi.

Share Button

1 komentarz

  1. Nikt napisał:

    I tak to Ministerstwo Propagandy (w miejscowym nazewnictwie – IPN) się zapętliło. Nie szkodzi, Zero czuwa.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*