Czy uchodźcy z Syrii zostaną obywatelami tureckimi? Jaki rachunek polityczny kryje się za hojną na pierwszy rzut oka propozycją Recepa Tayyipa Erdoğana?

Prezydent Erdogan cynicznie wykorzystuje prawo antyterrorystyczne by rozprawiać się z krytykami / Wikimedia Commons
Propozycja Erdogana może poprawić sytuację części uchodźców w Turcji. Pewne jest jednak, że nie jest całkiem bezinteresowna / Wikimedia Commons

Odwiedzając w sobotę prowincję Kilis, prezydent Turcji szczególne słowa skierował do uchodźców z Syrii, których w regionie żyje obecnie około 120 tys. – Turcja to również wasza ojczyzna – mówił Erdoğan. Następnie dodał, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych już pracuje nad przepisami, które umożliwią Syryjczykom nabywanie obywatelstwa tureckiego. Gdyby z takiego rozwiązania zechcieli skorzystać wszyscy Syryjczycy przebywający obecnie legalnie w Turcji, kraj wzbogaciłby się o 2,7 mln obywateli. Nawet jeśli tylko połowa uchodźców zdecydowałaby się na taki krok, liczba obywateli Turcji wzrosłaby niebagatelnie.

Analitycy już w ubiegłych miesiącach przewidywali, że taki może być właśnie długofalowy plan Recepa Tayyipa Erdoğana (a także poprzedniego premiera Ahmeta Davutoğlu): przyjmowanie uchodźców miało zagwarantować, że przynajmniej część z nich zostanie w Turcji na stałe, a ci, którzy powrócą do Syrii po zakończeniu wojny – będą mieć tak poważne związki z Turcją, że nowy rząd w Damaszku będzie musiał utrzymywać z tym krajem przyjazne stosunki. Erdoğanowi zależy na nowych obywatelach, którzy, jak się spodziewa, zasilą jego elektorat. Nie jest też wykluczone, że prezydent cynicznie nakręca właśnie kolejny konflikt wewnętrzny, nastawiając Turków już nie tylko przeciwko Kurdom, ale także przeciwko Syryjczykom. Po zapowiedzi Erdoğana w internecie wybuchła bowiem burza – tureccy internauci umieścili w sieci dziesiątki komentarzy, w których twierdzili, że masowe nadanie obywatelstwa zrujnuje kulejącą gospodarkę kraju, doprowadzi do wzrostu przestępczości i nowych ataków terrorystycznych. Syryjczycy odpowiadali, że nie chcą obywatelstwa tureckiego, a ich prawdziwym marzeniem jest koniec wojny w ojczyźnie i możliwość powrotu.

Organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka alarmują tymczasem, że za hojną propozycją Erdoğana kryje się ponura rzeczywistość. Granica turecko-syryjska jest obecnie zamknięta, a ostatnie statusy uchodźców, uprawnionych do stałej pomocy ze strony agend ONZ, Ankara nadała… w 2011 r. Od tego czasu przyjęci do obozów dla uchodźców Syryjczycy posiadają niejasny status „gości”, a zgodę na stałe zamieszkanie i podjęcie legalnej pracy dostała garstka z nich. Reszta zmuszona jest za grosze pracować na czarno. Faktycznie obywatelami Turcji najprawdopodobniej zostaliby ci uchodźcy, którzy już mieli u północnego sąsiada rodzinę lub uciekli na początku wojny, z oszczędnościami umożliwiającymi jako takie urządzenie się w nowym kraju. Ogromna większość będzie nadal żyć w nędzy i niepewności. Bez perspektyw na powrót do domu – przecież jednym z krajów zaangażowanych w wojnę w Syrii, wspierającym fundamentalistyczne partyzantki opozycyjne, jest właśnie Turcja.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Amnesty International przeciw szerokim represjom politycznym we Francji: kompromitacja Macrona

„We Francji istnieje wola polityczna przykładowego, bezpodstawnego karania, by nie dopuszc…