Na Kongresie Zjednoczeniowym Nowej Lewicy dopiero wystąpienie Adriana Zandberga i Magdaleny Biejat z partii Razem pozwoliło uwierzyć, że znajdujemy się na wydarzeniu o lewicowym charakterze. Wcześniej to tylko było ustawianie dekoracji. Potrzebne, choć nieporywające. Jednak z prawdziwym zainteresowaniem wysłuchałem przemówienia Aleksandra Kwaśniewskiego.

Były prezydent i polityk SdRP oraz SLD po raz kolejny bez problemu udowodnił, że widzi dalej i rozumie więcej niż wszyscy pozostali politycy mianujący się lewicowymi.

Doprawdy, kiedy słuchało się Kwaśniewskiego, z łatwością można było zapomnieć, że jest winien istnienia nielegalnych tajnych więzień CIA w Polsce, w których zadawano ludziom niewyobrażalne cierpienia. Że on skleił Polskę i NATO, dając Polsce możliwość zhańbienia się uczestnictwem w wojnach napastniczych tego ugrupowania, cywilne ofiary których liczy się w setkach tysięcy. Że dokonał wyboru, iż Polska będzie realizować interesy Stanów Zjednoczonych udając, że to są jej interesy. Mówiąc krótko, że ciążą na nim grzechy niezmywalne.

Czy to upływ lat, czy też świadomość, że już nic nikomu nie musi udowadniać, czy po prostu świadomość, że są wartości, do których warto wrócić, Kwaśniewski formułował zdania, które były ważne. Sześć „czerwonych linii”, których nowa lewica nie ma prawa przekraczać, powinni sobie działacze wszelkich szczebli powiesić na ścianach. Nowej lewicy nie wolno:

1) Współpracować z partiami, które niszczą polską demokrację, psuja polskie państwo
2) Wyprowadzać Polski z Unii Europejskiej
3) Odrzucać niezbywalnych praw kobiet do aborcji i stanowienia o sobie
4) Stosować marginalizowania, odrzucania w stosunku do wszelkich mniejszości
5) Prowadzić polityki straszenia i dzielenia społeczeństwa wokół imigrantów, LGBT, polityki gender.
6) Odbieranie godności ludziom ciężkiej pracy, którzy tworzyli Polskę Ludową – jedyną wtedy istniejącą Polskę.

Szczególnie ważne wydają się punkty 4. i 6. Zwracanie uwagi lewicy, że nie wolno wybierać sobie mniejszości do obrony jej praw i nie pozwolenie na opluwanie historii i życia ludzi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, powinno dać niektórym do myślenia.

Jak to więc jest, że człowiek, którego słusznie krytykujemy, potrafił powiedzieć rzeczy dla nowego-starego lewicowego ugrupowania naprawdę ważne? Powód wydaje się być dość prosty. Obecnie lewica nie dorobiła się osobowości, która byłaby w stanie stworzyć choćby częściowo lewicową narrację. Na dodatek wygłaszać ją w sposób w miarę wiarygodny. To dobrze dla Kwaśniewskiego, niedobrze dla nowego ugrupowania.

Nie oczekuję od Nowej Lewicy zbyt wiele. Tworzą ją ludzie, których postawy są przecież takie same, jak były do tej pory: pasywne, wciąż tkwiące w poczuciu kolejnych porażek, konserwatywne i kunktatorskie. Na razie jednak innej lewicy w parlamencie nie mamy.

Na razie.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

AgroUnia: spojrzenie klasowe

Konwencja AgroUnii dała części działaczy z lewej strony nadzieje do ofensywy politycznej (…