W mieście graniczącym z Polską skrajna prawica domaga się likwidacji targowiska. Powód? Zbyt dużo stanowisk zajmują tam handlarze z naszego kraju. Administrator bazaru nie zamierza ustępować.

Sprawa została opisana w niedzielnym wydaniu „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”. Reportaż zatytułowany  „Nie każda kurka jest niemiecka” opisuje historię dzierżawcy założonego w XIX wieku placu targowego, który od 2019 roku zmaga się z nieprzyjaznym nastawieniem miejscowej komórki Alternatywy Dla Niemiec – partii ekstremistycznej prawicy, której główną płaszczyzną aktywności jest szczucie przeciwko przybyszom z innych krajów oraz postulowanie odbudowy „Wielkich Niemiec”.

Alternatywa dla Niemiec zdobyła 13 z 38 miejsc (29,1 proc.) w Radzie Miasta Goerlitz w wyborach lokalnych w 2019 roku. Niewiele brakowało, by obsadziła również stanowisko burmistrza, jej kandydat przegrał o włos z politykiem CDU. Wzmocnione reprezentacja ekstremistów zintensyfikowała działania przeciwko „obcym”. Na celowniku znaleźli się m.in. przybysze z krajów azjatyckich i afrykańskich, a także Polacy, których pracuje na stałe w Goerlitz kilka tysięcy.

Dzierżawca targowiska, Francois Fritz podpadł AfD, kiedy nie pozwolił na wynajęcie przestrzeni na infopunkt tego ugrupowania, argumentując, że formacja szkodzi harmonii współżycia społecznego, psuje wizerunek miasta i wprowadza toksyczne podziały.

W odpowiedzi AfD rozpoczęła kampanie fake newsów, w ramach której informowała, że Fritz faworyzuje Polaków, jeśli chodzi o miejsca na targowisku, podczas gdy niemieccy handlarze są dyskryminowani. W związku z tym partia domaga się od miasta wypowiedzenia umowy dzierżawy i zagwarantowania przewagi rodowitym Niemcom na bazarze.

Francois Fritz uważa, że targowisko jest przykładem wzorowej współpracy między Niemcami, a Polakami, a on jako administrator dokłada starań by panowała tam atmosfera zgody i wzajemnego szacunku.

Władze Goerlitz odrzuciły wniosek AfD. W obronie obecnego statusu na placu handlowym stanął też burmistrz  Octavian Ursu.

Polscy handlarze przyznają jednak, że coraz częściej stają się obiektem agresywnych zaczepek, przez co część z nich rozważa opuszczenie targowiska.

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Problem jest bardziej złożony. Nie chodzi wcale o to, że AfD nie lubi polskich handlarzy, tylko o to, że ci handlarze sprowadzają towar z Polski, który jest znacznie tańszy, niż towar niemiecki. AfD uważa, że jest to dumping cenowy. Polacy mają niskie ceny, bo towar jest produkowany dzięki wyzyskowi polskich pracowników. Z kolei niemieccy handlarze, którzy nie wytrzymują konkurencji polskiej, zgłaszają się po zasiłki do magistratu.

  2. Wprawdzie jest to sprzeczne z naszym interesem, ale niestety to oni są u siebie, a my tam tylko na prawach gościa… więc jak nas tam sobie nie życzą, to trudno, trzeba się zwinąć.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Rząd prowadzi rzeź polskich Karpat. „Co roku pod piłami padają tysiące wiekowych drzew, nie sadzonych ręką ludzką”

Zrobimy wszystko, by ten las ocalić – mówią aktywiści Inicjatywy Dzikie Karpaty. Ost…