Kiedy w PiS zaczyna panować zamieszanie co do dalszych planów, na ratunek przybywa niezawodny Jarosław Kaczyński, by pomóc ogarnąć się swoim podopiecznym.

Tak było i tym razem. Jarosław Kaczyński dał wywiad dla PAP, w którym dał wskazówki, jak będzie działać władza w najbliższym czasie.

Co z Polexitem?

Najistotniejszym wątkiem było podkreślenie, że nie ma zamiaru wychodzić z Unii. „Nie będzie żadnego polexitu, to wymysł propagandowy, który po wielokroć był stosowany wobec nas; chcemy być w UE, ale jednocześnie chcemy pozostać suwerennym państwem”, powiedział wicepremier, dając do zrozumienia, że Polska pod jego władzą nie zamierza zgadzać się z Unia w sprawach, które PiS uważa za niewygodne. Dodał też, że Polska zamierza być aktywna w zwalczenia „kryzysu, jaki widzimy w Unii Europejskiej”. Kryzys, w rozumieniu Kaczyńskiego polegać ma na tym, że UE narusza własne traktaty lub traktuje je ”pretekstowo”. Drastycznie też ma być naruszana zasada równości państw. Wicepremier jest zdania, że to przede wszystkim Niemcy stoją za chęcią instrumentalizacji Unii przez najsilniejsze państwa.

Rząd Zjednoczonej Prawicy nie będzie podlegał wielkiej rekonstrukcji, ale będą miały miejsce „pojedyncze zmiany”.

TVN za twardy na zęby PiS

Jarosław Kaczyński dał do zrozumienia, że nie zamierza rezygnować z walki z TVN. Choć obiecał, że z ustawą medialną nie będzie pośpiechu, to oznajmił, że doprowadzi do tego, by było „jak gdzie indziej”. Chodzi o limity kapitału spoza UE. Zatem to nie koniec walki TVN o zachowanie właścicielskiego nadzoru ze strony amerykańskiej korporacji. Kaczyński podkreślił jednak, że żadna państwowa spółka nie ma zamiaru przejmować udziałów w TVN. „Przypuszczam też, o czym mówię z bólem, że po zmianach, w dalszym ciągu będzie to stacja, która będzie z daleko posuniętym sceptycyzmem odnosiła się do PiS i jej rządów”, mówił wicepremier sygnalizując tym samym, że niepowodzeniem skończyła się walka jego rządu zamkniecie ust TVN.

Kaczyński przy okazji rozmowy o przygotowywanej ustawie w powszechnym obowiązku obrony wspomniał, że chodzi w niej o to, by samorządy, często opozycyjne, w krytycznych sytuacjach  współdziałały z władzą. Zapewne nowa ustawa będzie w jakiś sposób próbowała je do tego zobligować. Pytanie, czy nie zostanie to wykorzystane do pacyfikacji nieposłusznych samorządów.

Działacze PiS mogą wreszcie odetchnąć. Już wiadomo, co mają mówić i myśleć.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Presja na samorządy, które przyjęły uchwały anty-LGBT. Chodzi o pieniądze, nie przyzwoitość

Po haniebnych uchwałach anty-LGBT niektórych samorządów Unia Europejska jasno oznajmiła: t…