Minęło sto dni od pierwszego protestu kobiet przeciwko ustanowieniu w Polsce niemal całkowitego zakazu aborcji. Antyrepresyjny kolektyw Szpila opublikował częściowe podsumowanie: ile osób został podczas protestów zatrzymanych, ile usłyszało zarzuty i z jakiego paragrafu policja chce karać uczestniczki i uczestników demonstracji.

Podsumowanie jest częściowe, gdyż równościowy i antyrepresyjny kolektyw działa jedynie w Warszawie i gminach sąsiednich. Jednak opisywane przez aktywistki grupy praktyki policji nie są bynajmniej domeną tylko miasta stołecznego. Informacje o zatrzymaniach, przetrzymywaniu w radiowozach czy zamykaniu demonstrujących w kotłach napływały z wielu miejsc w Polsce.
W Warszawie do sytuacji, w której osoba uczestnicząca w proteście była zatrzymywana na komisariacie lub długo przetrzymywana w policyjnym aucie doszło 150 razy. Na „dołku” przez noc lub dwie zatrzymana pozostała w 81 przypadkach, natomiast 62 razy uczestnik protestu trafiał na komisariat i wychodził z niego jeszcze tego samego dnia, po usłyszeniu zarzutów. Siedem razy doszło do kilkugodzinnego przetrzymywania demonstranta lub demonstrantki w radiowozie lub na komendzie, które okazywało się zupełnie bezcelowe, gdyż zarzutów nie postawiono.
Szpila zarzuca policji, iż w wielu wypadkach nie respektowała w pełni prawa zatrzymanych do korzystania z pomocy prawnika. – Nawet mając dane osobowe i pełnomocnictwa, obrońcy i obrończynie zatrzymanych czasami przez wiele godzin nie mogły/li potwierdzić czy dana osoba przebywa na danym komisariacie. Zdarzało się, że w ciągu kilku minut dostawałyśmy od policji rozbieżne informacje co do miasta, w którym przebywa zatrzymana osoba – piszą działaczki na Facebooku. Nie brakowało też sytuacji, gdy prawnik był obecny na właściwym komisariacie, ale musiał długo czekać na dopuszczenie do zatrzymanej osoby. Aktywistki Szpili dodają wreszcie, że powtarzającą się praktyką było wywożenie zatrzymanych poza Warszawę, zamiast do komisariatu w innej dzielnicy, ale wciąż w granicach miasta i oceniają, iż trudno uwierzyć, że cel takiego działania był inny niż utrudnienie prawnikowi zatrzymanego dotarcie do tej osoby, a innym aktywistom – zorganizowanie demonstracji solidarnościowej przy komendzie. Uczestniczki warszawskich protestów lądowały m.in. na komisariatach w Legionowie, Wołominie, Mińsku Mazowieckim czy Nowym Dworze Mazowieckim.
Szpila przypomina ponadto o policyjnej przemocy, której świadectwa wielokrotnie pojawiały się w mediach społecznościowych. Ostatnio opisywaliśmy na naszych łamach historię dziewczyny rzuconej na ścianę. Pod koniec 2020 r. podczas demonstracji solidarnościowej na ul. Wilczej jednej z uczestniczek policjant złamał rękę.
Jakie zarzuty słyszały najczęściej osoby na demonstracjach? Zdecydowanie najpowszechniej padał zarzut z art. 54 kw, dotyczącego naruszania przepisów o zachowywaniu się w miejscach publicznych. W tym wypadku chodzi o zarzut udziału w nielegalnym zgromadzeniu. Powszechne jest również oskarżenie o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza (art. 222 kk, uważany przez aktywistów za szczególny środek zniechęcania do protestów). Policja często sięga również po art. 65  kw (niewylegitymowanie się na wezwanie funkcjonariusza) i 65a (niestosowanie się do poleceń policji i utrudnianie czynności służbowych). Na liście jest też znalazło się nieprzestrzeganie zakazów i ograniczeń pandemicznych (art. 116 kw). Rzadziej demonstrantkom i demonstrantom zarzucano zniszczenie zabytku, znieważenie pomnika czy wymuszenie czynności służbowych.
Protesty kobiet po publikacji wyroku TK wybuchły ponownie, lecz nie z taką siłą, jak w październiku-listopadzie ubiegłego roku. Część protestujących jesienią nie ma już przekonania, że same demonstracje uliczne coś zmienią. Inne chcą walczyć do końca. Na ten tydzień również zapowiedziano kilka protestów w różnych miastach. Równocześnie sejmowa Lewica razem z organizacjami feministycznymi przedstawiła projekt ustawy zezwalającej na bezpłatną aborcję do 12. tygodnia ciąży.
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Język śląski nie stanie się oficjalnym językiem regionalnym. MSWiA obawia się, że Ślązacy przestaną mówić po polsku

O ustanowienie języka śląskiego nowym językiem regionalnym starają się posłowie KO, Lewicy…