Kolejne skutki dobrej zmiany? Niezupełnie. Okazuje się, że nękania ze strony fundamentalistów katolickich były bardzo powszechne także przed ubiegłorocznymi wyborami.

Do faktów potwierdzających jarzmo radykalnego katolicyzmu także za rządów PO dotarł niedawno „Głos Wielkopolski”. Ewa, 27-letnia ceniona nauczycielka z miejscowości Niemczyn, od kilku lat nie była dopuszczana do pełnienia – wcześniej często jej powierzanej – roli wychowawczyni jednej z klas. Problem ten miał się, wg. pani Ewy, pojawić wraz z nastaniem nowej dyrektorki placówki. Gdy po raz trzeci z rzędu, podczas posiedzenia rady pedagogicznej szkoły, odmówiono jej wychowawstwa zdecydowała się publicznie skonfrontować z przełożoną. Odpowiedź, którą usłyszała wprawiła ją w osłupienie.

– Nie chodziło o moją pracę pedagoga. Pani dyrektor oznajmiła, że ma zastrzeżenia co do realizowania przeze mnie wartości religijnych. Byłam zszokowana. To, czy chodzę do kościoła, jak często i czy w ogóle, w świeckiej szkole nie powinno być tematem do dyskusji. Pani dyrektor może oceniać moją pracę jako nauczyciela, a nie wiarę, to, jaki mam światopogląd – powiedziała, cytowana przez „Fakt”, nauczycielka. Tłumaczyła też dziennikarzom, że najprawdopodobniej chodzi o fakt braku uczestnictwa w coniedzielnych nabożeństwach w lokalnym kościele.

O takiej postawie dyrektorki nauczycielka natychmiast powiadomiła władze gminy. Wójt stwierdził jednak, że jego kompetencje nie pozwalają mu na rozstrzygnięcie tych okoliczności. Ostatecznie sprawa trafiła więc do prokuratury.

Trzymamy kciuki za panią Ewę.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz także

Brazylia: zwolennicy Bolsonaro przemocą chcą podważyć wyniki wyborów

Od wczoraj w wielu brazylijskich miastach trwają starcia między zwolennikami byłego prezyd…