Premier Mateusz Morawiecki wielokrotnie deklarował, że nasz kraj aktywnie wspiera uchodźców w ich macierzystych krajach. Najnowszy raport monitoringowy Grupy Zagranica pokazuje, że to tylko teza propagandowa,  nie znajdująca potwierdzenia w faktach. Jesteśmy na szarym końcu darczyńców w gronie państw OECD.

Na początku 2018 roku szef polskiego rządu przekonywał, że  „jesteśmy jednym z najbardziej aktywnych krajów Unii Europejskiej w Syrii i w Północnej Afryce. Przeznaczyliśmy kilkaset milionów złotych na pomoc humanitarną”. To jednak tylko słowa. Rzeczywistość lokuje nas wśród najbardziej egoistycznych i niechętnie dzielących się państw rozwiniętych.

Twórcy opracowania wskazują, że polska oficjalna pomoc rozwojowa w 2017 roku stanowiła 0,13% dochodu narodowego brutto (2,55 miliarda złotych), plasując nasz kraj na 3 miejscu od końca jeśli chodzi o relację oficjalnej pomocy rozwojowej do krajowego dochodu w gronie 30 członków Komitetu Pomocy Rozwojowej OECD.

Co więcej, poziom 0,13% ODA/DNB jest znacznie niższy od pułapu 0,33%, który zobowiązaliśmy się osiągnąć najpóźniej do roku 2030. Jest on też znacznie niższy niż średnia udziału pomocy w budżetach krajów-członków DAC OECD, która wynosi 0,38% DNB. W roku 2017 nastąpił wyraźny spadek nakładów cele pomocowe w stosunku do roku poprzedniego. Autorzy raportu zauważają, że „oddala Polskę od realizacji międzynarodowych zobowiązań, a planu operacyjnego stopniowego zwiększania pomocy rozwojowej wciąż nie ma”.

Komu najbardziej pomaga Polska? Znaczną część oficjalnej pomocy rozwojowej udzielanej przez Warszawę w 2017 roku – 1,73 miliarda złotych – stanowiły wpłaty do instytucji międzynarodowych, przede wszystkim w ramach obowiązkowej składki do Unii Europejskiej.

– Polska jest krajem wystarczająco zamożnym, by przeznaczać większą część budżetu na pomoc rozwojową- mówi Jan Bazyl, dyrektor Grupy Zagranica. – Należy pamiętać, że przyjęcie Agendy na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030 oznacza dla krajów rozwiniętych – takich jak Polska – nie tylko zobowiązanie finansowania rozwoju w wymiarze krajowym, ale także globalnym. Na ten moment brakuje klarownego wieloletniego planu działania, określającego jak Polska zamierza wzmocnić swoje globalne zaangażowanie i zrealizować podjęte międzynarodowe zobowiązania, dotyczące wielkości oficjalnej pomocy rozwojowej – zauważa badacz.

O tym, że solidarność w ojczyźnie Solidarności jest już tylko niewiele znaczącym frazesem, wiele mówi również inny raport raport – FTS (Financial Tracking Service) za rok 2017. Wynika z niego, że na liście 81 darczyńców jesteśmy na 40. miejscu. W programach pomocowych UN OCHA dla Syrii przeznaczyliśmy sumę blisko 1,7 mln dol. (prawie 6 mln zł). Więcej z UE wyłożyły Irlandia (4 mln dol.), Hiszpania (4,9 mln dol.), Włochy (6 mln dol.), Austria (7 mln dol.), Francja (9 mln dol.), Holandia (11 mln dol.), Finlandia (11 mln dol.), Belgia (17 mln dol.), Dania (53 mln dol.), Wielka Brytania (158 mln dol.) i Niemcy (329 mln dol.)

 

 

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Nie widzę powodu do kajania się jak to Polska mało pomaga w walce z biedą na świecie. Z przynajmniej dwóch przyczyn 1. To nie Polska przez dziesiątki lat uskuteczniała wyzysk i niewolnictwo w Afryce i Azji i nie polskie koncerny dziś drenują Afrykę z surowców, 2. W porównaniu z Niemcami, Wielką Brytanią, Austrią RP nadal jest państwem biednym. Polska nie potrafiła zapewnić dachu nad głową i wyjścia z biedy własnym obywatelom, a miałaby zrobić to skutecznie w innych częściach świata.

  2. Polska jest tak zamożnym krajem że mogłaby jeszcze więcej wycisnąć ze swoich robotników i wysłać pieniądze np do Syrii. Tak wam dopomóż bóg.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

W tym kraju strajk obalił niedawno rząd. A właśnie rozpoczął się kolejny pracowniczy zryw

Walka klas w Finlandii nabiera rumieńców. Ponad 15 tysięcy pracowników przemysłu drzewnego…