Nie gasną protesty zdesperowanych mieszkańców irackiej Basry, nowe manifestacje wybuchły w kolejnych miastach. Wczoraj do rozpędzenia demonstracji, na którą przybyło ponad tysiąc osób, policja użyła gazu łzawiącego i armatki wodnej. Premier Hajdar al-Abadi usiłuje przekonać, że jego rząd zajmie się sytuacją najuboższych, ale nikt mu już nie wierzy.

W ubiegłych tygodniach wściekli z powodu bezrobocia i biedy mieszkańcy Basry, głównie młodzi mężczyźni, protestowali w pobliżu pól naftowych West Qurna 1 i 2 oraz Rumaila, których eksploatacja stanowi dla Iraku jedno z głównych źródeł dochodu. W ostatnich dniach manifestanci, których skutecznie przepędzano ze strategicznych stref, gromadzili się pod siedzibą władz obwodowych. Domagali się zapewnienia w mieście nowych miejsc pracy i poprawy jakości podstawowych usług publicznych, w tym poprawy dostępu do elektryczności i czystej wody oraz zapewnienia wywozu śmieci (zaniedbania w tym zakresie przy upałach sięgających 50 stopni grożą wybuchem epidemii).

Również zgromadzenie pod siedzibą władz zostało rozpędzone, gdy manifestanci podjęli próbę wdarcia się do budynku. Pierwsze doniesienia mówiły o użyciu przez policję armatek wodnych i gazu łzawiącego. Rannych zostało siedmiu demonstrantów oraz kilkunastu policjantów, w których wzburzony tłum rzucał kamieniami. Podobnie jak po protestach w pobliżu pól naftowych, demonstranci wycofali się, by wznowić blokady dróg. Obecnie nie jest możliwy przejazd z Basry do portu Umm Kasr ani w kierunku pól naftowych właśnie.

Działający na miejscu aktywiści informowali w mediach społecznościowych, że policja posłużyła się w Basrze także ostrą amunicją i że podczas rozpędzania protestu byli nie tylko ranni, ale i dwaj zabici. Kilka godzin temu w południowym Iraku „przypadkiem” przestał działać internet.

Protesty jednak rozlewają się z Basry na kolejne ośrodki. Biedni i bezrobotni wychodzą na ulice An-Nasirijji, An-Nadżafu (gdzie protest odbył się na terenie międzynarodowego lotniska), a dziś także irackiej stolicy – Bagdadu. Atakowane były nie tylko budynki rządowe, ale i sztaby szyickich milicji walczących niegdyś z Państwem Islamskim oraz wszelkie możliwe obiekty należące do partii politycznych. Dostało się wszystkim po równo – partii Zew Islamu, z której wywodzi się al-Abadi, konkurencyjnej szyickiej Najwyższej Radzie Islamskiej w Iraku oraz proirańskiej organizacji Badr. Jeśli ktoś cieszy się sympatią protestujących, to najprędzej Muktada as-Sadr, zwycięzca ostatnich wyborów parlamentarnych. Policja wszędzie reagowała tak samo – doniesienia miejscowych aktywistów mówią o śmiertelnie postrzelonych demonstrantach.

Nikt też nie słucha już obietnic premiera Hajdara al-Abadiego, który obiecał przeznaczyć równowartość 3 mld dolarów na inwestycje w muhafazie Basra, w tym na budowę szkół, mieszkań czynszowych, rozwój transportu i usług komunalnych, co naturalnie przyniosłoby również upragnione miejsca pracy. Naturalnie pojawia się pytanie – gdzie rząd był wcześniej? Dramatyczna sytuacja Iraku nie powstała przecież wczoraj, a nie da się wszystkich zaniedbań wyjaśnić koniecznością walki z Państwem Islamskim.

Al-Abadi z jednej strony obiecuje, z drugiej natomiast postawił w stan gotowości 9 Dywizję armii irackiej i powołał pod broń część żołnierzy rezerwy, pogotowie trwa również w miejscowej policji i jednostkach antyterrorystycznych. Nie ma wątpliwości, że jeśli protestujący nie ustąpią, nie zawaha się nawet przed krwawą pacyfikacją.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. ciekawe, dlaczego Irak – sterowany przez Amerykę – nie potrafi użyć własnych bogactw dla podniesienia poziomu życia całego narodu, a taka Norwegia, trzymająca się z dala od Ameryki – potrafiła…

  2. O zgrozo, naród domaga się socjalizmu. Nie na rękę to Wielkiemu Żandarmowi. Stawiam kasztany przeciw orzeszkom ziemnym, że żandarm zaprowadzi tam demokrację.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Gruzja: Saakaszwili wśród organizatorów nowych protestów, rządząca partia oszukała obywateli

Nowa fala protestów w Gruzji. Zmęczeni rządami oligarchy Bidziny Iwaniszwilego obywatele w…