Rodzice dzieci niepełnosprawnych znowu protestują w Sejmie. Wspominają, jak w 2014 r. ich postulaty wspierali posłowie PiS i oczekują, że partia ta i teraz wykaże się zrozumieniem – już nie tylko w słowach i gestach.

– To nie jest nowy protest. Odwieszamy stary, z 2014 roku – powiedziała liderka protestu, Iwona Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych. Rodzice, którzy razem z nią przyjechali do Sejmu, domagają się podwyższenia renty socjalnej dla niepełnosprawnych powyżej 18. roku życia tak, by była równa najniższej rencie ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy (1029 zł brutto), a potem by była stopniowo podnoszona do poziomu minimum socjalnego dla osoby zdrowej gospodarującej wspólnie z osobą niepełnosprawną. Ponadto oczekują wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł dla pełnoletnich niepełnosprawnych, bez kryteriów dochodowych.

Do budynku wpuściła ich posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus, która wyraziła poparcie dla ich postulatów, zarzucając PiS oszukiwanie osób niepełnosprawnych. Przypomniała, że rządząca partia mówi stale o tym, że kobiety powinny rodzić dzieci, ale nie interesuje się już nimi, gdy dziecko nie urodzi się w pełni zdrowe.

Rodzice przypomnieli z kolei, jak w 2014 r. stali na sejmowych korytarzach naprzeciw rządu Donalda Tuska. Wtedy protest zakończył się obietnicą podwyżki świadczenia pielęgnacyjnego, jakie przysługuje rodzicom, którzy, by opiekować się dzieckiem, zrezygnują z pracy zarobkowej. Z żałosnej kwoty 620 zł miesięcznie świadczenie to wzrosło do tysiąca złotych, potem do 1407 zł. To jednak nadal zdecydowanie za mało, można wręcz mówić o głodowym świadczeniu, mówili protestujący „Gazecie Wyborczej”.

Parlamentarzyści PiS w 2014 r. solidaryzowali się z protestującymi rodzicami, rozmawiali z nimi, przynosili koce i posiłki. Teraz to przeszłość. – Powstają kolejne zespoły, a z ich pracy nic nie wynika. Nie mamy już pieniędzy, żeby jeździć na kolejne spotkania. Dlatego postanowiliśmy odwiesić protest – powiedziała Hartwich „GW”. Zaznaczyła, że rodzice chcieliby jeszcze raz przedstawić swoje problemy Jarosławowi Kaczyńskiemu, a także minister polityki społecznej Elżbiecie Rafalskiej oraz premierowi Mateuszowi Morawieckiemu.

Kilka minut temu rozpoczęła się demonstracja solidarnościowa pod Sejmem, zorganizowana przez Warszawski Strajk Kobiet.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Strajk kobiet: Magdalena Biejat, posłanka spryskana gazem na proteście, żąda wyjaśnień od policji i prokuratury

Nagranie, na którym Magdalena Biejat zostaje spryskana gazem, chociaż pokazuje policjantom…