Po roku protestów Żółtych Kamizelek – strajk generalny. Emmanuelowi Macronowi nie pomaga już zmasowana propaganda, a ludzie są zdecydowani wychodzić na ulice mimo policyjnych, często wyjątkowo brutalnych represji. Propozycja reformy (czy raczej: kontrreformy) systemu emerytalnego oburzyła miliony Francuzek i Francuzów.

Jerzy Szygiel w rozmowie z Małgorzatą Kulbaczewską-Figat wyjaśnia, co dokładnie zamierza zaserwować swoim współobywatelom prezydent-sługa wielkiego kapitału. Zastanawia się również, czy możliwe jest powtórzenie sytuacji z 1995 r., gdy potężna mobilizacja pracowników zatrzymała podobną reformę.

Polecamy również nasze systematyczne relacje z przebiegu francuskiego strajku: o 5 grudnia – pierwszym dniu walki, o ostatnim „czarnym poniedziałku” i o tym, jak przemówienie premiera Francji sprawiło, że nawet prorządowa centrala związkowa przyłączyła się do protestu.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Emerytury dla wojska i policji zostają jak były? To ci dopiero budowa zamordyzmu i to zamordyzmu nowego typu – walącego się kraju liberalnego.

    Całą resztę można ciepłym moczem polać tak długo jak wojsko i policja będą zadowoleni i obronią system siłą.

    Ale mundurowi zadowoleni nie będą. Nie będą dopóki, przeliczając na nasze warunki, nie dostaną przynajmniej po kilkanaście tysięcy na miesiąc. Trzeba by zbudować specjalną, mocno uprzywilejowaną kastę, inaczej nawet wojsko i policja mogą zwątpić w system. Budowa takiej kasty oczywiście zrodziłaby istną społeczną nienawiść, więc sytuacja zamordystycznych liberałów nie jest szczególnie dobra.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Strajk w czasach zarazy [rozmowa]

Maciej Wiśniowski rozmawia z Romanem Kurkiewiczem o tym, jak epidemia sprawdza nasze człow…