Niemal rok po skandalu, jakim było przetransferowanie setek milionów złotych na konta zarejestrowanego w raju podatkowym podmiotu, rząd Prawa i Sprawiedliwości zadecydował, że warto sprawdzić, czy wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

Piotr Gliński i Adam Karol Jezus Maria Józef Burbon Sycylijski Czartoryski podczas podpisania umowy sprzedaży „Damy z łasiczką”/Facebook.com/ministerstwo kultury i dziedzictwa narodowego

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wystąpiło Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia o ewentualne orzeczenie niezgodności działania Fundacji XX. Czartoryskich z polskich prawem i statusem organizacji. Chodzi o słynny transfer z końca 2017 roku, kiedy jaśnie panowie otrzymali od państwa, bagatela, 100 milionów złotych za kolekcję, w której skład wchodziła m.in. „Dama z Gronostajem”, Leonarda da Vinci. Wówczas opinia publiczna, nawet ta liberalna, zatrzęsła się z oburzenia.

– Mamy do czynienia z gigantyczną aferą, z grabieżą majątku narodowego na kwotę pół miliarda złotych na rzecz jednej rodziny – grzmiał w Sejmie poseł PO Paweł Olszewski.

– Kiedy ja słyszę, że jedyną metodą, żeby się przed tym uchronić, jest zapłacenie haraczu panu „Adamowi Carlosowi Jesus Marii Jose Czartoryskiemu Borbon” i w związku z tym rząd jest bardzo dumny z tego, że płaci pół miliarda złotych okupu temuż panu, żeby się przed tym losem zabezpieczyć, to myślę sobie, że ci, którzy tak mówią przyznają, że tak naprawdę ich państwo to jest bardzo słabe państwo – to słowa Adriana Zandberg wypowiedziane w TVN24.

Rząd PiS udawał jednak, że wszystko odbyło się zgodnie z polską racją stanu. – Kupiliśmy dla polskiego narodu coś, co nie było jego własnością – miotał się Piotr Gliński, szef resortyu kultury, dodając jeszcze, że dzieła zostały nabyte poniżej ceny rynkowej.

Teraz okazuje się jednak, że gabinet Morawieckiego zdał sobie sprawę, że obdarowania szlachciców nie było szczególnie mądrym pomysłem. Władza próbuje stworzyć wrażenie podjęcia działań w tej sprawie. Przypomnijmy, że w pod koniec 2017 roku Fundacja Czartoryskich poinformowała, że podjęła decyzję o przekazaniu środków zgromadzonych w okresie swojej działalności na rzecz nowo powstałej Fundacji Le Jour Viendra z siedzibą w Liechtensteinie. A więc pieniądze polskich podatników umieszczone zostały na kontach w kraju stosujących podejrzane formy optymalizacji podatkowej.

Oprócz Sądu, sprawę ma zbadać również Najwyższa Izba Kontroli. Trwa dochodzenie, które ma wyjaśnić czy organizacja miała prawo przenieść swój majątek do księstwa. Zarazem, we współpracy z liechtensteińskimi władzami, prowadzone jest postępowanie mające na celu określenie zgodności transferu z tamtejszymi regulacjami.  „Najwyższy Urząd Kontroli Księstwa Liechtensteinu poinformował prezesa NIK, że przekazał sprawę kontroli Fundacji do ministra sprawiedliwości Liechtensteinu. Z kolei Ministerstwo Sprawiedliwości Liechtensteinu m.in. poinformowało, że Fundacja Le Jour Viendra podlega kontroli przez wykwalifikowany podmiot, wybrany przez Trybunał Sprawiedliwości Liechtensteinu, czyli Agencję Nadzoru Fundacji” – podała NIK.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Lepiej późno – niż wcale. Zobaczymy co z działań wyniknie.
    Istnieje spore prawdopodobieństwo, że działania Czartoryskiego były na marginesie prawa, jednak nie nastąpiło jego złamanie.
    To wykaże działanie organów kontrolnych i sądów. Dla mnie sprawa funduszów prywatnej fundacji nie pochodzących z donacji państwa – to sprawa prywatna. (kasa wypłacona fundacji pochodziła z transakcji zawartej z fundacją, a nie z funduszu wsparcia dla kultury narodowej).
    Na razie proponuje nie stawiać wozu przed koniem.

  2. Spoko, Szanownemu Panu Ministru włoz ze łba nie spadnie, swojego przecież nie posadzą. A szmal? Ściągnie się z narodu.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Polski parlament: dewocja przekracza skalę

2020 rok ma być „Rokiem Świętego Jana Pawła II”. Tak postanowili posłowie Sejmu. Niewielu …