Konfederacja Pracy, jeden z dwóch związków, które razem prowadzą strajk w Solarisie, wydały oficjalną odpowiedź na wczorajszą „hojną ofertę” zarządu. Kluczowa decyzja brzmi: strajkujemy dalej!

Przypomnijmy, że podczas wczorajszego spotkania związkowcy dowiedzieli się, że jedyne, co zarząd ma im do zaproponowania, to jednorazowy bonus oraz dodatkowe 50 zł. Doliczone do podwyżek, które zostały wdrożone jeszcze przed strajkiem, i to nie w przypadku wszystkich pracowników. O szczegółach pisaliśmy tutaj:

Strajk w Solarisie: zamiast „ośmiu stów” godnej podwyżki zarząd proponuje ochłapy

W oficjalnym oświadczeniu wydanym przez związek czytamy, że oburzająca była nie tylko treść proponowanego porozumienia, ale i jego forma.

– Nasz związek nie otrzymał żadnej oficjalnej propozycji ani na piśmie, ani mailem. Poczytaliśmy sobie o niej na monitorach w stołówce – czytamy w komunikacie na facebookowym profilu zakładowych struktur Konfederacji Pracy.

Związkowcy udowadniają wreszcie, że chociaż zarząd operuje kwotą 500 zł podwyżki, to mamy do czynienia z manipulacją liczbami. „Hojna oferta” uwzględnia podwyżki, które pracownicy dostali jeszcze przed protestem. Ponadto podwyżka wynagrodzenia zasadniczego ma pociągnąć za sobą likwidację dodatku EBIT, co oznacza, że firma drugą ręką zabierze to, co wczoraj obiecała dodatkowo.

Zarząd wyrzucił przedstawiciela pracowników

Na spotkaniu obecna była jedynie delegacja „Solidarności”. Konfederacja Pracy nie weszła na salę, gdyż zarząd postanowił wbrew wcześniejszym ustaleniom zaingerować w skład jej zespołu negocjacyjnego. Nie zgodził się, by znalazł się w nim Piotr Ikonowicz, wieloletni obrońca praw pracowniczych i lokatorskich, prawnik, a do tego osoba biegle mówiąca po hiszpańsku. Pracownikom zależało, by Ikonowicz przemówił do prezesa Javiera Callei w jego ojczystym języku. Dotąd słowa strony społecznej tłumaczył rzecznik firmy, do którego strajkujący nie mają zaufania.

Obecność Ikonowicza miała, według zarządu, nadać protestowi polityczny charakter. Przypomnijmy – jedynym postulatem tego strajku jest podwyżka w wysokości 800 zł brutto.

– Pracodawca opowiada bajki o upolitycznianiu protestu, kiedy mediatorem z inicjatywy związku pracodawców jest wieloletni polityk, czterokrotny prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, a na naszą rzecz lobbują posłowie, pisząc w szczególności list do premiera Hiszpanii w sprawie naszego strajku. Jedyna polityka, która nas interesuje, to skończenie z polityką niskich płac w Solarisie. Każdy, kto będzie nas w tym popierać, będzie mile widziany na strajku – komentuje Konfederacja Pracy.

Pracownicy: nie jesteśmy frajerami

Związkowcy nie zostawiają suchej nitki na zarządzie, który najwyraźniej nadal nie rozumie, czym jest pracownicza solidarność i jak zdeterminowana jest załoga fabryki. Jak pracownicy zareagowali na postawę zarządu, można zobaczyć na filmie opublikowanym przez prawnika Konfederacji Pracy Grzegorza Ilnickiego.

– Tylko ktoś odklejony od rzeczywistości może w czwartym tygodniu strajku zaproponować ludziom 50 zł i jakąś minimalną jednorazową premię, którą mieliby otrzymać także niestrajkujący. Trudno uwierzyć, że Zarząd Solaris liczy na akceptację załogi – czytamy dalej w oświadczeniu.

Żeby nie było żadnych wątpliwości, związkowcy piszą również, że „tylko frajer przyjmie taką propozycję”.

– Nie podpiszemy się pod byle czym. Nie podpiszemy czegoś, co nie poprawia realnie sytuacji ludzi – oznajmiają.

To oznacza, że strajk rozpoczęty 24 stycznia będzie trwał. Załoga deklaruje, że będzie walczyć, aż zarząd zgodzi się na niewygórowane postulaty protestu. Nadal trwa też zbiórka na fundusz strajkowy.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz także

Putin ogłosił częściową mobilizację. Krok ku wielkiej wojnie? [akt.] Protesty w rosyjskich miastach

Prezydent Rosji w swoim dzisiejszym porannym wystąpieniu (8 rano czasu warszawskiego) ogło…