Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wyszedł ze spotkania z prezydentem USA Joe Bidenem w Białym Domu mocno rozczarowany: jego kraj kupuje za mało broni w Stanach, by dostać się do NATO, które właśnie przegrało swą ostatnią wojnę. Dawne obietnice Bidena rozpłynęły się w powietrzu, pozostała tylko darmowa, rutynowa wrogość do Rosji.

 

Ukraina, 2018. flickr

„Stany Zjednoczone pozostaną zdeterminowane w swym poparciu dla integralności terytorialnej Ukrainy wobec rosyjskiej agresji” – powiedział Biden Zełenskiemu, czyli to, co rządzący USA powtarzają od lat. To była jedyna deklaracja Bidena, z której Ukraińcy mogli się cieszyć, a i to nie za bardzo, bo nie poszły za tym żadne czyny, jeśli nie liczyć kolejnego, malutkiego kredytu (60 milionów dolarów) na kupno amerykańskiej broni. Amerykanie dali jednocześnie do zrozumienia, że mają dość sprzedawania „na zeszyt”. Nie mówił o tym Biden, tylko jego rzeczniczka Jen Psaki, która wymieniła liczne przeszkody – dojrzane właśnie wyraźnie przez waszyngtońską administrację – na drodze Ukrainy do NATO. Główne: niestety na Ukrainie leży „modernizacja sektora wojskowego” (b. słabe kupno broni w USA) i przyczyna kupowania „na zeszyt” – „brak wzrostu gospodarczego”.

A biedny Zełenski chciał już rozmawiać o „kalendarzu” przyjęcia Ukrainy do NATO. W razie otwartego konfliktu zbrojnego Ukrainy z Rosją zmusiłoby to kraje NATO do udziału w wojnie, co w tej chwili jest bardzo niemodne i napotyka sprzeciw większości członków tej organizacji. Podobnie Biden odpowiedział „nie” na prośbę Zełenskiego, by nałożyć dodatkowe sankcje i powstrzymać budowę rurociągu Nord Stream II z Rosji do Niemiec. Rurociąg ten pozbawi Ukrainę 1,5 miliarda dolarów rocznie – chodzi o opłaty za dotychczasowy tranzyt paliw z Rosji, jak i narzędzia nacisku politycznego. Biden odrzekł, że budowa rurociągu jest już zbyt zaawansowana, żeby coś zrobić, i że Niemcy obiecały mu poparcie dla „bezpieczeństwa energetycznego” Ukrainy, co Zełenski przyjął z widocznym sceptycyzmem.

Biden pouczył przy okazji Zełenskiego, że powinien przede wszystkim walczyć z korupcją, która zawładnęła jego krajem. Dzieje się tak, od kiedy u jego boku stoją Stany Zjednoczone i konkretnie Partia Demokratyczna Bidena, która wydała miliardy dolarów amerykańskich podatników na zmianę systemu gospodarczego i politycznego Ukrainy. Teraz obie strony są rozczarowane. Zełenski wyszedł z Białego Domu poklepany po plecach i z obietnicą jałmużny na trochę granatników.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

”Mamy dość wykrętów”. Pracownicy budżetówki demonstrowali pod KPRM, premier ich nie przyjął

Pracownicy budżetówki przypomnieli rządowi o swoim istnieniu. W sobotę 23 października prz…