Mike Pompeo ogłosił, że ustępująca administracja prezydenta Donalda Trumpa zdecydowała o ponownym wpisaniu Kuby na listę ,,państw sponsorujących terroryzm”. Władze kubańskie stanowczo potępiły ten akt i podkreśliły, że to ich wyspa od lat pada ofiarą terroryzmu organizowanego i finansowanego przez rząd USA.

Kuba była na amerykańskiej liście od 1982 roku do 2015, kiedy to ramach prób normalizacji stosunków na linii Waszyngton – Hawana usunęła ją z niej administracja Baracka Obamy. Donald Trump od początku swojej prezydentury porzucił wszelkie próby porozumienia i systematycznie zaostrzał kurs wobec wyspy. Zależało mu bowiem na zdobyciu poparcia wśród mieszkających głównie na Florydzie (kluczowym wyborczo stanie) tysięcy potomków zamożnych Kubańczyków, którzy opuścili wyspę po zwycięstwie rewolucji. Owocem tego były kolejne sankcje i ograniczenia. Ostatnio wenezuelscy dziennikarze dotarli także do informacji, jak szerokim strumieniem od lat płyną jankeskie dolary do ,,niezależnych” i  ,,obywatelskich” mediów kubańskich.

Teraz ustępująca administracja zdecydowała się na kolejny krok. Jako ,,uzasadnienie” ponownego wpisania wyspiarskiej republiki na listę państw sponsorujących terroryzm podano m. in.: poparcie Kuby dla demokratycznie wybranego rządu Wenezueli i odmowę ekstradycji partyzantów z kolumbijskiej Armii Wyzwolenia Narodowego (ELN). Uważa się, że akt ten stanowi próbę utrudnienia nowemu prezydentowi zapowiadanej zmiany polityki wobec wyspy. Podczas swojej kampanii wyborczej Joe Biden mówił, iż podejmie działania celem normalizacji stosunków USA – Kuba oraz krytykował politykę swojego poprzednika, która „wyrządziła krzywdę ludowi kubańskiemu i nie zrobiła nic, by wspierać demokrację i prawa człowieka”.

Komentując sprawę rzecznik kubańskiego MSZ Carlos Fernandez de Cossio powiedział, że decyzja ogłoszona przez Mike’a Pompeo to „obraza” socjalistycznej wyspy oraz że sama lista jest przez Stany Zjednoczone wykorzystywana głównie jako środek nacisku i pretekst do represji wobec państw, które prowadzą politykę sprzeczną z interesami Waszyngtonu. Podkreślił, że to Stany Zjednoczone od 1959 roku utrzymują paraliżującą blokadę gospodarczą wyspy (która, jak się szacuje, kosztowała Kubę już ok. 754 mld dolarów) oraz powtórzył wysuwane przez rząd Kuby w stosunku do USA oskarżenie o współczesne piractwo, po tym jak w kwietniu 2020 roku amerykańskie służby zablokowały płynący na Kubę transport masek i respiratorów z Chin, który miał być wsparciem dla kubańskiej służby zdrowia w walce z pandemią koronawirusa. Carlos de Cossio wyraził także radość, że decyzja ,,spotkała się z odrzuceniem społeczności międzynarodowej i ludności Kuby, a także wielu instytucji w samych Stanach Zjednoczonych, w tym kościołów i sporej liczby członków Kongresu”.

Natomiast w oficjalnym komunikacie, wydanym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kuby, można przeczytać: ,,Nietrudno odgadnąć, że prawdziwą motywacją tego aktu jest chęć przeszkodzenia jakiejkolwiek perspektywie ożywienia w stosunkach dwustronnych Kuby i Stanów Zjednoczonych (…) To Kuba od dawna pada ofiarą państwowego terroryzmu. Nasz lud boleśnie doświadczył tego na własnej skórze – 3 478 ofiar śmiertelnych i 2 099 rannych to bilans krwawych akcji i działań przeprowadzonych przez rząd Stanów Zjednoczonych lub organizacje przez niego sponsorowane i wspierane. My, Kubańczycy, z pogardą odnosimy się do jakichkolwiek manewrów mających na celu manipulowanie tak delikatną kwestią na użytek brudnej polityki.”

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kobiety znowu wyszły na ulice. Na Manifach domagały się pełni praw i wyższych płac

Międzynarodowy Dzień Kobiet dopiero 8 marca, ale przez niektóre miasta Polski już przeszły…