Share Button

W rocznicę blokady skrajnie prawicowego zgromadzenia w Charlottesville, podczas której 32-letnia Heather Heyer została śmiertelnie potrącona samochodem przez neonazistę, antyfaszyści znowu pokazali swoją siłę.

12 sierpnia 2017 r. w Charlottesville odbywał się rasistowski wiec, przeciwko któremu zmobilizowali się aktywiści lewicowi i antyfaszystowscy. W ich grupę wjechał samochodem 20-letni faszysta. Śmiertelnie uderzył 32-letnią Heather Heyer, która razem z innymi aktywistami skandowała „Życie czarnych się liczy” („Black lives matter”). Kilkanaście osób zostało rannych.

Jeden z organizatorów ubiegłorocznego wiecu, rasista Jason Kessler, z pełną bezczelnością zorganizował w niedzielę rocznicowy marsz skrajnej prawicy, który miał zakończyć się pod Białym Domem. Poniósł jednak spektakularną porażkę. Zamiast przynajmniej 100-400 demonstrantów, których zadeklarował w zgłoszeniu zgromadzenia, na manifestacji stawiło się najwyżej trzydzieści osób. Na całej trasie stali za to antyfaszyści i antyfaszystki z transparentami „Nie dla nazizmu”, „Nie dla Ku Klux Klanu” czy „Stawiaj opór”. Wykrzykiwano podobne hasła oraz głośno wspominano Heather Heyer.

Gdyby nie asysta policyjna, rasistowski marsz zapewne nie ruszyłby nawet z miejsca. Setki przeciwników Kesslera czekały na niego już na stacji metra, na której aktywista miał wysiadać w celu udania się na swoją manifestację. W Parku Lafayette’a przed Białym Domem grupkę demonstrantów otaczały już tysiące antyfaszystów i tylko policyjny kordon umożliwił Kesslerowi kontynuowanie wiecu pod dumnym hasłem „Zjednoczmy prawicę”.

Antyfaszyści zebrali się nie tylko w celu zablokowania zgromadzenia rasistów, ale także po to, by wykrzyczeć sprzeciw wobec polityki Donalda Trumpa, który w ubiegłym roku potępił „przemoc po obu stronach” podczas wydarzeń w Charlottesville, a w tym ogólnikowo wyraził niezgodę na „wszelki rasizm i przemoc”.

Wobec tak oczywistego fiaska, gdy na dodatek zaczął padać deszcz, aktywiści alt-right zwinęli swoją demonstrację przed czasem. Nie mieli ochoty nawet rozmawiać z dziennikarzami.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*