Kilka dni po oświadczeniu Arabii Saudyjskiej na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, że mówienie o „orientacji seksualnej” w rezolucji na temat demokracji należy odrzucić, gdyż „jest sprzeczne z tożsamością arabską i religijną”, wielki mufti tego kraju Abdelaziz Al-Szejch nazwał homoseksualizm „jedną z najohydniejszych zbrodni”. Mimo to, sąsiedni Katar wyznający tę samą religię (islam) ogłosił, że homoseksualiści będą „mile widziani” na przyszłorocznych Mistrzostwach, choć pod warunkiem, że pozostaną dyskretni.

 

Przywódca Arabii Mohammed ben Salman z wielkim muftim kraju Al-Szejchem, 2018. twitter

„Zbrodnia homoseksualizmu jest jedną z najohydniejszych w oczach Boga” – mówił wczoraj szef saudyjskiej władzy religijnej – „Sprawcy tej ohydy powinni być okryci wstydem i infamią”. Jego kazanie zostało w formie komunikatu nadane od razu przez saudyjską agencję prasową i obiegło cały świat muzułmański. Homoseksualizm jest nielegalny w saudyjskiej tyranii, stosującej najbardziej rygorystyczny szariat (prawo religijne) na świecie. W Arabii znajdują dwa z trzech świętych miast islamu (Mekka i Medyna), więc jest ona otoczona specjalną aurą w świecie muzułmańskim, a przemowy wielkiego muftiego mają nieco podobne znaczenie, jak papieskie homilie w świecie chrześcijańskim.

Tymczasem w sąsiednim Katarze, gdzie zbliżają się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej i gdzie obowiązują podobne opinie, jak w Arabii, władze mają problem z pytaniami niektórych zachodnich dziennikarzy o pobyt homoseksualistów na terenie tej gazowo-naftowej dyktatury w czasie zawodów. Np. kiedy amerykańska stacja CNN zapytała Nassera Al-Chatera, który stoi na czele organizacji Mistrzostw, o jego stosunek do deklaracji australijskiego futbolisty Josha Cavallo, że „nie czułby się bezpiecznie w Katarze”, ten zapewnił od razu, że Cavallo może bez problemu przyjechać, gdyż „nikt tu nie jest zagrożony”. Pojawiło się jednak pewne ale.

Kwestia przyjęcia homoseksualnych graczy i kibiców, co prawda przysłoniła sprawę śmierci ok. 6500 cudzoziemskich robotników (głównie z Azji południowej), którzy zginęli na gorączkowych budowach stadionów, lecz ciągle stanowi problem wizerunkowy. Al-Chater wyjaśnił, że Katar i kraje sąsiednie są „bardziej skromne i konserwatywne niż inne kraje”, więc wezwał gejów-kibiców do nie manifestowania publicznie „czułych gestów”, co ma być wyrazem poszanowania lokalnej kultury. W Katarze manifestowanie homoseksualizmu jest zresztą zakazane, a coś, co może być zakwalifikowane jako „akt homoseksualny” jest karane śmiercią, podobnie jak w Arabii.

 

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Agrounia rozczarowana opozycją, a szczególnie lewicą

Michał Kołodziejczak przez wielu był postrzegany jako czarny koń polskiej opozycji. Co dzi…