autor: Małgorzata Bratek

Amerykańska miłość

(Małgorzata Bratek Facebook) 1) Przed blisko pięćdziesięciu laty na scenę warszawskiego klubu „Stodoła” wbiegła silna, wysportowana dziewczyna o długich blond włosach i kontraltowym głosem spod trzewi, rycząc niemal i wyjąc, wyśpiewała jakiś amerykański „standard”. Jeszcze nie skończyła, a już studenci, licznie zgromadzeni w mrocznej sali klubu, spowitego dymem papierosów „Carmen” i taniego, czerwonego wina, padli przed nią na kolana niczym egipscy niewolnicy przed faraonem w chwili zaćmienia. Panna była bowiem z „Ameryki”. Panna śpiewała „po amerykańsku”. Panna była „amerykanką”. Czyli – cudem nad cudy. Pomyślałam wtedy, że ten bezwarunkowy, cielęcy zachwyt nad „amerykańskością” na dobre nam nie wyjdzie. 2) Przed chwilą w PiS-owskiej TV, radując się i pękając z dumy, potwierdzono, że na polskiej ziemi w tym oto momencie stacjonuje,Czytaj dalej >>>

autor 07/05/2017 1 komentarz Przeczytaliśmy