We Francji trwają obchody100-lecia Francuskiej Partii Komunistycznej (PCF), jednej z głównych sił politycznych francuskiej lewicy. Ważnym punktem uroczystości było programowe wystąpienie lidera komunistów Fabiena Roussela, w którym potwierdził aktualność idei komunizmu jako alternatywy dla systemu kapitalistycznego.

– Kapitalizm przeżył swój czas. Musi nadejść nowa era. Komunizm jest nazwą tej nowej nadziei dla ludzkości. Musimy budować nową erę – erę człowieka i jego szczęścia – zadeklarował Roussel.

Lider Francuskiej Partii Komunistycznej podkreślił, że nigdy dotąd w społeczeństwie nie było tak wiele nierówności i niesprawiedliwości, ponadto kapitalizm objawił swój destrukcyjny wpływ na ziemski klimat. To przesądza o aktualności komunizmu. – Uważamy, że jest to adekwatna odpowiedź na system gospodarczy, który zagraża cywilizacji ludzkiej i klimatowi. Bardziej niż kiedykolwiek jest to ruch „ogromnej większości w interesie ogromnej większości”, jak to zdefiniowali Marks i Engels – ocenia Fabien Roussel. Zdefiniował komunizm jako „projekt bardziej humanitarnego, socjalnego, prawdziwie ekologicznego i w pełni feministycznego społeczeństwa”. Aby go zrealizować, należy odrzucić dominację wielkiego kapitału, seksistowskie, rasistowskie i homofobiczne uprzedzenia oraz odzyskać „demokratyczną i przemysłową suwerenność”. Jako głównych wrogów w tej walce zaatakował personalnie francuskiego oligarchę Bernarda Arnaulta, Jeffa Bezosa i Billa Gatesa oraz akcjonariuszy Big Pharmy.

Odnosząc się do aktualnego problemu pandemii Covid-19, sekretarz generalny PCF zwrócił uwagę na fakt, że kapitaliści wykorzystują tę sytuację do „przyspieszenia dezindustrializacji Francji”. Jako przykład podał zagrożone likwidacją lub delokalizacją zakłady Bridgestone, Renault, Airbus, Danone, Cargill, Verallia, Vallourec, GE Belfort i Grid. Egoizmowi kapitalistów przeciwstawił postawę ludzi pracy, którzy znajdują na pierwszej linii walki z pandemią i stawiają opór kapitałowi. – Komunizm ma twarz tych wszystkich mężczyzn i kobiet – podkreślił.

Francuska Partia Komunistyczna powstała podczas zjazdu Francuskiej Sekcji Międzynarodówki Robotniczej (SFIO) w Tours, który odbył się w dniach 25-30 grudnia 1920 r. Obecnie liczy ponad 50 tys. członków, partię reprezentuje 12 deputowanych do Zgromadzenia Narodowego, 14 senatorów oraz 660 burmistrzów i wiele tysięcy lokalnych deputowanych. PCF od początku blisko związana jest z największą francuską centralą związków zawodowych Powszechną Konfederacją Pracy (CGT), która skupia 650 tys. pracowników. Do swoich największych osiągnięć partia zalicza walkę w ramach Ruchu Oporu, udział w dziele dekolonizacji, wprowadzenie płatnych urlopów w 1936 r., prawa wyborczego kobiet w 1944 r., systemu ubezpieczeń społecznych i emerytalnego w 1945 r., podwyżkę płacy minimalnej o 35 proc. w 1968 r., wprowadzenie 39-godzinnego tygodnia pracy w 1982 r., nacjonalizacje pierwszej połowy lat osiemdziesiątych oraz odrzucenie europejskiego traktatu konstytucyjnego w referendum 2005 r.

Fabien Roussel zwraca także uwagę na historyczne związki francuskiego ruchu komunistycznego ze światem kultury. Członkami lub sympatykami PCF byli m.in. tacy wielcy artyści jak Louis Aragon, Jean Ferrat, Pablo Picasso i Paul Éluard. – Francja jest kulturą, a kultura to życie – podkreśla lider PCF.

W okresie powojennego rozkwitu francuskiego przemysłu partia miała większościowe poparcie w szeregach klasy robotniczej. Przez kilka dekad głosowało na PCF około dwudziestu procent wyborców. „Faktyczna przynależność do partii była stosunkowo częsta (…). Członkostwo w partii nie było jednak konieczne do tego, by szerzyło się i utrwalało poczucie identyfikacji partyjnej, tak spontanicznie i ściśle związanej z przynależnością społeczną. Mówiono zresztą po prostu: „partia”. Mój dziadek, ojciec, jego bracia – podobnie jak ojczym matki i jego brat – chodzili gromadnie na zebrania publiczne, regularnie zwoływane przez narodowych przywódców partyjnych. Na każdych wyborach wszyscy głosowali na komunistycznych kandydatów” – opisywał realia środowiska robotniczego Didier Eribon w głośniej książce „Powrót do Reims”.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Agrounia rozczarowana opozycją, a szczególnie lewicą

Michał Kołodziejczak przez wielu był postrzegany jako czarny koń polskiej opozycji. Co dzi…