Ponad 30 rannych i 14 zabitych – to tragiczny bilans ataku terrorystycznego, do którego doszło w szyickiej świątyni w święto Aszura, czyli jeden z najważniejszych dni dla wyznawców tego odłamu islamu.

Nie wiadomo jeszcze, która z organizacji terrorystycznych jest odpowiedzialna za zamach na ludności szyickiej/wikimedia commons
Nie wiadomo jeszcze, która z organizacji terrorystycznych jest odpowiedzialna za zamach na ludności szyickiej/wikimedia commons

Do ataku terrorystycznego doszło w świątyni Karte Sachi w zachodnim Kabulu. Według doniesień ministerstwa spraw wewnętrznych dwóch z trzech napastników zginęło w trakcie ataku, a jeden wciąż pozostaje na wolności. Jeden z terrorystów miał na sobie kamizelkę z materiałami wybuchowymi, jednak na szczęście policji udało się go zastrzelić zanim zdetonował ładunki. Zanim został zabity odebrał jednak jednemu z funkcjonariuszy broń maszynową i zaczął strzelać do tłumu – to właśnie z ten sposób zabito 14 osób i raniono ponad dwukrotnie więcej.

Władze Afganistanu przewidywały, że może dojść do zamachu na ludność szyicką. Wyznawcy tego odłamu stanowią ok. 15 proc. afgańskiego społeczeństwa, w większości należą do Hazarów, dyskryminowanej mniejszości etnicznej. Regularnie padają ofiarami ataków zarówno ze strony talibów, jak i Państwa Islamskiego, które od jakiegoś czasu zaczęło działać na terenie Afganistanu. Jak na razie nie wiadomo, która z terrorystycznych grup odpowiedzialna jest za atak w dniu Aszury. – Służby bezpieczeństwa były w stanie gotowości. Ostrzegano społeczność szyicką, żeby unikała gromadzenia się w miejscach publicznych, ponieważ może dojść do zamachu – stwierdził Sedigh Sedighghi, rzecznik MSW.

Do ostatniego ataku na szyitów doszło 23 lipca br. – wówczas bojownicy Państwa Islamskiego zabili 84 osoby i ranili ponad 130. W Afganistanie regularnie dochodzi do aktów przemocy i ataków terrorystycznych, co więcej – talibowie powoli wygrywają wojnę z rządem, wspieranym przez siły natowskie. Obecnie trwa ofensywa wojsk koalicji na Laszkar Gah, stolicę prowincji Helmand; południowa część miasta wciąż jest opanowana przez rebeliantów.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Policjantów nie wozimy – związki zawodowe w Minneapolis solidaryzują się z protestującymi

Kierowcy transportu publicznego w Minneapolis odmawiają pomocy policjantom w ich przetrans…