Czarnogóra pod rządami Milo Djukanovicia jest uważana za wzorowego ucznia UE. Nic nie wskazuje, by dzisiejsze wybory parlamentarne miały zagrozić tamtejszej kleptokracji.

Nikt nie spodziewa się dużych niespodzianek: wybory wygra prawdopodobnie Demokratyczna Partia Socjalistów, rządząca krajem od prawie trzech dekad. Ostatnich sondaże dawały partii prezydenta Milo Djukanovicia ok. 35 proc. poparcia.  Największą siłą opozycyjną, z ok. 26 proc. głosów, będzie sojusz „Na rzecz przyszłości Czarnogóry”, zdominowany przez konserwatywny Front Demokratyczny. Podobnie jak w przeszłości, Demokratyczna Partia Socjalistów będzie musiała szukać koalicjantów, zapewne tradycyjnie już wśród przedstawicieli mniejszości narodowych.

DPS pod kierownictwem Djukanovicia od 1991 roku rządzi Czarnogórą. W tym czasie socjalistyczna Jugosławia przechodziła proces upadku. Dzierżący władzę Związek Komunistów Jugosławii sam się zlikwidował, a Demokratyczna Partia Socjalistów jest jego czarnogórską pozostałością, oczyszczoną z jakiegokolwiek programu politycznego. Djukanovic skorzystał z okresu przemian i nie tylko zapewnił sobie władzę w państwie, ale także podzielił prawie wszystko, co było w kraju wartościowe, między członków swojej rodziny i lojalnych zwolenników. Pomogło mu przetrwać burzliwe lata 90. W tym czasie zainteresowali się nim również włoscy śledczy, którzy oskarżają Djukanovica o kierowanie lukratywnym przemytem papierosów w Czarnogórze.

Jednak mąż stanu nie musi się bać zarzutów – od 30 lat cieszy się immunitetem pełniąc na przemian funkcję premiera (1991 – 1998, 2003 – 2006, 2008 – 2010 i 2012 – 2016) i prezydenta (1998 – 2002 i od 2018 do dzisiaj). Djukanovic jest również chroniony przez swoich wpływowych sojuszników na zachodzie, do których od lat stale się przymila. Pomimo masowych protestów wprowadził Czarnogórę w 2017 roku do NATO. Wejście do Unii Europejskiej ma nastąpić w najbliższym czasie, a w jako waluta już praktycznie obowiązuje w bałkańskiej republice euro. Czarnogóra pod rządami Djukanovica jest wzorowym uczniem UE, sumiennie spełniającym wszystkie warunki dyktowane przez Brukselę. Powszechnie wiadomo, że kraj w coraz większym stopniu staje się prywatnym folwarkiem prezydenta i jego kilki, ale ciężko o alternatywę, bo większości opozycji przewodzą nieudolni działacze, siedzący w kieszeni Belgradu lub Moskwy.

Głośna była w ostatnim czasie sprawa miasta Budva. Administracja tego ośrodka, cenionego przez turystów (a przez to bogatego), jako ostatnia w kraju pozostawała w rękach opozycji. Jednak w lipcu to się skończyło, kiedy lokalny radny przeszedł na stronę DPS. Burmistrz dopatrywał się w tym korupcji i nie chciał ugiąć się przed odwołaniem ze stanowiska. Władze centralne z DPS musiały uciekać się aż do pomocy policji, by usunąć starego urzędnika i wyegzekwować swoje rządy w Budvie.

Djukanovic z wielką determinacją przeforsował sierpniowy termin wyborów parlamentarnych już w czerwcu. Obecnie można jeszcze bowiem zbliżający się kryzys gospodarczy maskować wytrwałością i doniesieniami o sukcesach. Wątpliwe jest, czy będzie to możliwe za kilka miesięcy. Wtedy poparcie DPS mogłoby znacząco spaść ze względu na stale rosnące bezrobocie i wyjście na jaw, gdzie naprawdę poszły pieniądze z ,,pakietów pomocowych dla gospodarki”.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Ukraina: kolejarze solidarni z górnikami, oligarchowie zdecydowani zdławić protesty

Podziemny protest w kopalniach żelaza w Krzywym Rogu (południowo-wschodnia Ukraina) kontyn…