Nad ranem zakończyła się burzliwa debata w greckim parlamencie nad propozycją rządu Aleksisa Tsiprasa, dotyczącą porozumienia z międzynarodowymi wierzycielami. Przyjęcie propozycji rządowej oznaczałoby kontynuowanie bolesnych reform, którym znacząca część Greków powiedziała „nie” podczas ostatniego referendum.

www.flickr.com/photos/Helko S.
www.flickr.com/photos/Helko S.

300-osobowy parlament grecki zaakceptował proponowane przez rząd rozwiązania zaskakująco wysoką większością głosów. Za reformami, oznaczającymi nieznośne ciężary dla większości społeczeństwa zagłosowało 251 posłów, 32 było przeciwnych, 8 wstrzymało się od głosu. Wśród przeciwników była marszałek sejmu Zoi Konstantopulu i minister energetyki Grecji Panajjotis Lafazanis.

− Popieram rząd, ale nie popieram programu brutalnej ekonomii, neoliberalnych zmian i prywatyzacji, która, jeśli zostanie przyjęta przed kredytodawców i realizowana, poszerzy tylko obszar represji i nędzy – mówił Lafazanis przed debatą. Powiedział także, że wyraża swoją głęboką i jednoznaczną niezgodę na propozycje, które niosą ze sobą zagrożenie dla niezależności Grecji.

Z kolei Zoi Konstantopoulu powiedziała, że zadłużenie Grecji uważa za nielegalne i pozbawione legitymacji społecznej, ponieważ zaciągały je poprzednie rządy za pomocą nie mających mocy prawnej umów i za łapówki.

− To zadłużenie jest wykorzystywane jako instrument zniewolenia ludzi przez siły totalitarne – mówiła 39-letnia przewodnicząca greckiego parlamentu.

Aleksis Tsipras przyznawał, że dyskutowane przez parlament porozumienie jest sprzeczne z obietnicami i programem wyborczym Syrizy. Próbował jednak usprawiedliwiać zmianę stanowiska.

− Grecy nie dali nam w referendum mandatu na oderwanie się od Europy –mówił podczas debaty plenarnej Tsipras.

Przyjęcie propozycji rządowych oznacza kontynuację bolesnych reform, których społeczeństwo już nie ma siły znosić, kolejne cięcia emerytur i pakietów socjalnych. W zamian Tsipras chce otrzymać więcej niż poprzednio żądał – 53,5 mld euro.

To z jednej strony nie kończy dyskusji nad wyjściem Grecji z kryzysu, ponieważ po zakończeniu rozmów z wierzycielami, tekst ewentualnego porozumienia musi być jeszcze raz zaakceptowany przez parlament. Z drugiej jednak jest jednoznacznym sygnałem, że Tsipras i jego rząd ugięli się przed szantażem Troiki, przy czym jeszcze nie wiadomo, jak na całą tę sytuację zareaguje grecka ulica.

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Chiny: państwo nie pozwoli miliarderowi na rozrzutny tryb życia

Bardzo ciekawy wyrok zapadł wobec twórcy konglomeratu HNA Group Chen Fenga. Bogacz uchylał…