Mateusz Morawiecki

Narodowy Program Szczepień dopiero co ruszył, a już okazało się, że niestety proces zaszczepienia polskiego społeczeństwa z podziałem na kilka etapów okazał zbyt trudny dla rządu Mateusza Morawieckiego. Szczepienia idą bardzo wolno, a władze nie panują nad dystrybucją szczepionek i wydają sprzeczne komunikaty.

Od kilku dni opinia publiczna żyje zaszczepieniem się przez kilku celebrytów na czele z Krystyną Jandą i Leszkiem Millerem. Okazało się, że zaszczepili się oni bez kolejki w ramach rzekomej akcji promowania szczepień. To wytłumaczenie brzmi dość groteskowo, biorąc pod uwagę fakt, że opinia publiczna bardzo wolno dowiaduje się o tym, kto znalazł się w grupie wybranych. Na dodatek celebryci pogrążają się swoimi kolejnymi wypowiedziami, pokazując jak bardzo są oderwani od rzeczywistości.

W czasie, gdy setki osób umierają na koronawirusa, a miliony czekają na zaszczepienie, Maria Seweryn z rozbrajającą szczerością przyznała, że wierzyła w istnienie osobnej puli szczepionek dla aktorów, a Leszek Miller oświadczył, że był pacjentem placówki przy Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, więc szczepienie mu się należało.

Na głupotę i butę celebrytów oczywiście błyskawicznie zareagował PiS, wspierany przez sojuszników z lewej strony. Prym wiódł tym razem Jan Śpiewak, który napisał płomienny list otwarty do Krystyny Jandy. „Wykorzystując swoje koneksje wepchała się pani bez kolejki na szczepienia w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. (…) Mam nadzieję, że przez pani działania nikt nie umrze” – czytamy w patetycznym piśmie Śpiewaka. W podobnym duchu wypowiadali się też publicyści i politycy związani z władzą.

Oczywiście postawa Jandy, Seweryn czy Millera drażni i należy ich ocenić nagannie. Bronienie ich przez część opozycyjnych komentatorów to woda na młyn obozu rządzącego. Z drugiej jednak strony głupota celebrytów jest czymś znacznie mniej szkodliwym niż systemowa nieudolność władzy.

Najważniejszym wydarzeniem pierwszych dni szczepień nie jest bowiem arogancja celebrytów, tylko partactwo rządu.

Po pierwsze, szczepienia w Polsce idą bardzo wolno i przy zachowaniu obecnego tempa nie uda się zaszczepić wszystkich zainteresowanych, nie mówiąc już o całej populacji, do 2024 roku.

Po drugie zaś, szczepienia celebrytów poza kolejką są tylko jednym z przejawów chaosu organizacyjnego, za który odpowiada rząd. Warto zwrócić też uwagę, że poza kolejką zaszczepili się nie tylko celebryci. Pierwsze szczepienia mają też za sobą choćby trzej PiS-owscy starostowie, Zenon Jahn, Andrzej Kruczkiewicz i Tomasz Stańka (który się zaszczepił wraz z innym członkiem zarządu powiatu). Oni nie pasują do wizji celebryckich elit, więc o nich Jan Śpiewak czy Łukasz Moll nie powiedzieli ani słowa.

Kto odpowiada za organizację szczepień?

Oficjalnie i w świetle kamer premier Mateusz Morawiecki obiecywał sprawną realizację Narodowego Programu Szczepień. Program przygotowało głównie Ministerstwo Zdrowia wraz z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, przy czym za poprawność i efektywność dystrybucji szczepionek odpowiada rządowa Agencja Rezerw Materiałowych. Nie jest więc tak, że grupa celebrytów mogła podkraść sobie szczepionkę, tylko za dystrybucję szczepionek odpowiada od początku jasno określona agenda rządowa. Skoro co najmniej w kilku miejscach zostały naruszone podstawowe zasady szczepień, to znaczy, że były uchybienia w organizacji.

Ale to nie wszystko. Oto bowiem już 23 grudnia ubiegłego roku minister Michał Dworczyk zapowiadał, że w akcję promowania szczepień będą zaangażowane m.in. osoby publiczne. „Wiem, że koledzy, którzy zajmują się komunikacją mają już podpisane umowy z celebrytami czy aktorami” – mówił wtedy. O jakich aktorów i celebrytów mu chodziło? Czy była wśród nich Krystyna Janda? Jacy „koledzy” zajmujący się komunikacją podpisali umowy? Nie wiemy. Tak czy inaczej Dworczyk wsparł szczepienia dla celebrytów, które dzisiaj krytykuje cały rząd.

Zresztą tego typu wypowiedzi jest więcej. 1 stycznia minister Dworczyk w imieniu premiera informował na twitterze, że Ministerstwo Zdrowia i Kancelaria Prezesa Rady Ministrów „wydają zgodę na elastyczne podejście w kwalifikowaniu do szczepień do 6 stycznia 2021”.

Co to znaczy: „elastyczne podejście”?!

Minister nie raczył dookreślić, ale w sposób oczywisty dał w ten sposób furtkę interpretacyjną pozwalającą na nadużycia.

Swoje trzy grosze do całej sprawy dorzucił Narodowy Fundusz Zdrowia. W stanowisku z 29 grudnia 2020 roku NFZ informuje: „Odpowiadając na apel Naczelnej Izby Lekarskiej o jak najefektywniejsze wykorzystanie szczepionek dostarczonych do szpitali w okresie świąteczno-noworocznym, do 6 stycznia, oprócz szczepienia pracowników szpitali, dopuszczalne jest także szczepienie członków ich rodzin oraz pacjentów, którzy w tym czasie przebywają w szpitalu, a których stan zdrowia na to pozwala”.

Warto przypomnieć, że Leszek Miller nie mówił o sobie jako ambasadorze szczepień, lecz właśnie jako pacjencie placówki zdrowotnej przy Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Gdyby Janda wczytałaby się w te zapisy, może i ona powiedziałaby, że przyszła na szczepienie jako pacjentka. Arbitralność tych zapisów zdumiewa, a już szczególnie nepotystyczny zapis o członkach rodzin pracowników szpitali. Czy naprawdę wystarczy mieć krewnego lekarza, aby się zaszczepić? Z jakiej racji!? Wszak setki tysięcy z nas wśród swoich krewnych znajdą medyka.

Z powyższych cytatów wynika jasno, że za uprzywilejowany dostęp do szczepień dla wybranych odpowiada władza centralna i tak gorąco obecnie dyskutowana afera powinna doprowadzić do dymisji na najwyższym szczeblu rządowym.

Najgorsze w całej sprawie nie są jednak nawet tajemnicze umowy z celebrytami ministra Dworczyka. Najgorsze jest to, że system szczepień jest chaotyczny i niezrozumiały, że nie ma jasnego terminarza szczepień, że nie ma żadnego systemu tworzenia rezerwowych list szczepień, że nie ma rozwiązań, które pozwalałyby na stopniowe otwieranie życia społecznego (np. restauracji, kawiarni, hoteli czy siłowni) dla ozdrowieńców i zaszczepionych. Tymczasem liczba ofiar koronawirusa w przeliczeniu na liczbę mieszkańców należy w Polsce do najwyższych na świecie. I nic nie wskazuje na to, aby w najbliższych tygodniach sytuacja miała się poprawić.

patronite
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

By zdrowie było prawem człowieka [rozmowa]

21 stycznia, w tradycyjny Dzień Babci, gdy przynajmniej powinniśmy szczególnie dbać o seni…