PZU od lat przeprowadza zwolnienia grupowe. Polegają one na tym, że część pracowników jest zwalniana, lecz dostaje przyzwoite odprawy, zaś innej części wręczane są nowe umowy. Może się na nie nie zgodzić – wówczas też muszą odejść z pracy, ale dostają drugą, dodatkową odprawę. Pracownicy z Opola skarżą się jednak, że są zwalniani „bez żadnego trybu”, a procedury zwolnień grupowych ich omijają. Sprawą zainteresowała się Państwowa Inspekcja Pracy.

W połowie roku opolski PZU miał zwolnić 15 osób „po cichu” bez jakiejkolwiek odprawy. Reszta pracowników jest oburzona. Pod koniec kwietnia Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Grupy PZU „Jedność” zwrócił się do zarządu spółki o wyjaśnienia. Zażądał też, aby zwolnienia odbywały się w trybie zwolnień grupowych, tak samo jak w ubiegłych latach.

– Niezrozumiałym jest, dlaczego część tej samej grupy zawodowej, co do której istniała absolutna pewność, iż będzie zmuszona do odejścia, a której pozostawienie w zatrudnieniu stanowiło zabezpieczenie podstawowych procesów dla spółki w okresie przejściowym, miałaby być inaczej potraktowana przy rozwiązaniu stosunku pracy tylko i wyłącznie ze względu na czas podjęcia takiej decyzji – powiedział „GW” Krzysztof Ziemniewski, przewodniczący „Jedności”.

W maju pracownicy na wypowiedzeniach napisali list do zarządu. Cześć z nich otrzymała wypowiedzenia zaraz po powrocie z L4, część po powrocie z urlopu tacierzyńskiego. Zaproszono do Opola prezesa PZU Pawła Surówkę.

– Pozostawiliśmy w tej spółce najlepsze lata swojej pracy i rozstając się z nią, chcieliśmy być potraktowani podmiotowo i uczciwie, tak jak wykonywaliśmy na co dzień swoją pracę – mówili pracownicy. – Czujemy się rozgoryczeni i dyskryminowani w odniesieniu do osób, z którymi firma rozstała się wcześniej. Sposób, w jaki przeprowadzone zostały zwolnienia, uwłacza ludzkiemu traktowaniu pracowników przez stabilną firmę z tradycjami, otwartą na problemy ludzkie, uczestniczącą w sponsoringu i wspieraniu różnych fundacji.

W czerwcu i lipcu zaognił się również konflikt na linii pracownicy-związkowcy. Zwalniani mieli poczucie, że związki zawodowe niewiele w ich sprawie zrobiły. „Jedność” twierdzi, że była bezradna wobec decyzji pracodawcy. Zrobiła co mogła – zwróciła się do PIP. Inspekcja wszczęła kontrolę w oddziałach PZU w Opolu i Łodzi, którą również miały „ominąć” procedury zwolnień grupowych. Stanowisko w sprawie ewentualnego naruszenia zasady równego traktowania pracowników PIP ma przedstawić do końca miesiąca.

W ciągu czterech ostatnich lat PZU zwolnił w sumie blisko 6 tys. osób, a pięciu tysiącom zaproponował zmianę warunków zatrudnienia.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Hiszpania: banksterzy chcą pozbawić pracy 12 tys. osób. Minister-komunistka mówi twardo „nie”

Wicepremier Hiszpanii Yolanda Diaz w przeszłości była członkinią Komunistycznej Partii His…