Amerykański gigant zmaga się z międzynarodowym buntem pracowników, którzy mają dosyć uprzedmiotowienia i nieludzkich norm narzucanych przez koncern. Najnowszym punktem zapalnym na mapie Europy jest San Fernando de Henares pod Madrytem, największa placówka Amazona w Hiszpanii.

flickr.com

W ostatnich miesiącach buntowały się załogi obiektów w Niemczech, Włoszech, a także w Polsce, gdzie pracownicy prowadzili strajk włoski. Niezadowolenie panuje jednak również wśród załogi centrum logistycznego pod Madrytem, gdzie na 21-22 marca ma się odbyć akcja odmowy pracy. O takim planie poinformowali opinię publiczną związkowcy z centrali CCOO.

Przyczyną strajku jest niezadowolenie z polityki płacowej, doskwierające warunki wyzysku oraz uciążliwe godziny pracy. Pracownicy z San Fernando de Henares zarabiają od 20 do 21 tysięcy euro rocznie i choć średnia w ich branży w Hiszpanii to 19 tysięcy, to biorąc pod uwagę natężenie pracy oraz zyski generowane przez molocha, nie są to stawki satysfakcjonujące. Związkowcy przypominają, że podwyżek w zakładzie nie było od 2016 roku. Narzekają również na konieczność pracy w nocy i ustalanie grafików ze sporym wyprzedzeniem.
Strajk w hiszpańskim centrum logistycznym jest znacznym zagrożeniem dla harmonijnego funkcjonowania zakładu, gdyż obiekt ten stanowi ważny punkt przeładunkowy, łączący Europę z innymi częściami świata.
Warunki pracy w Amazonie są poddawane krytyce przez organizacje zajmujące się ochroną praw pracowniczych oraz związki zawodowe, również w Polsce. Na celowniku znalazły się zwłaszcza bardzo restrykcyjne normy określające m.in. ilość kroków jaką osoba zatrudniona musi wykonać na swojej zmianie. Jak zwraca uwagę jedna z pracownic w wywiadzie dla Krytyki Politycznej. „Same relacje pracy są skrajnie podporządkowane logice efektywności, w duchu bardzo surowego tayloryzmu”. Z tej samej rozmowy wyłania się również przerażający obraz alienacji pracy. „Amerykański Amazon bardzo chętnie zatrudnia byłych wojskowych na stanowiskach menadżerskich, a szeregowych weteranów jako liderów produkcji, premiując ich doświadczenia z Afganistanu czy Iraku. Praca w Amazonie to codzienne doświadczenie bardzo daleko posuniętej kontroli; kiedy dłużej niż 3 minuty nie wykonujesz pracy widocznej dla systemu informatycznego, np. zaciął ci się dyspenser do taśmy, jest to odnotowywane i sumowane. Każdy taki przestój może być uznany za dodatkową przerwę i złamanie regulaminu pracy. To ogromna presja, bo przecież nawet najlepiej zmotywowany pracownik jest dalej człowiekiem, a nie robotem” – opowiada pracownica polskiego Amazona.

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Jak PiS walczy z epidemią: wczoraj rząd odebrał medykom dodatki, dziś ustawę podpisał prezydent

Prawo i Sprawiedliwość potrafi działać szybko. Co prawda, o tym, że potrzebne są szpitale …