Za sprawą nie do końca zrozumiałych działań warszawskiego ratusza najludniejsza dzielnica polskiej stolicy może niedługo zostać bez Szpitalnego Oddziału Ratunkowego i zamiast zyskać nowy szpital – straci te, które działają teraz. W ocenie personelu Szpitala Czerniakowskiego takie właśnie będą skutki połączenia placówki ze szpitalem Solec, a następnie utworzenia z nich Szpitala Południowego. Dziś pielęgniarki, lekarze i działacze pracowniczy domagali się na konferencji prasowej, by władze Warszawy nie podejmowały decyzji, która może kosztować pacjentów z Mokotowa zdrowie i życie.

– Szpital Czerniakowski jest jednym z głównych ośrodków medycznych Warszawy, posiadającym drugi stopień referencyjności. Rocznie szpital udziela około 80 tysięcy świadczeń. Placówka ma kluczowe znaczenie dla mieszkańców Mokotowa – najbardziej zaludnionej dzielnicy Warszawy, w której znaczną część mieszkańców stanowią osoby w podeszłym wieku. Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ul. Stępińskiej jest jedynym w tej dzielnicy – czytamy w petycji stworzonej przez społeczny komitet obrony szpitala, którą można podpisywać tutaj. Komitet zaznacza, że Warszawa od dawna potrzebowała dodatkowego szpitala w dzielnicach południowych, bo już teraz pacjenci czekają latami na wizytę u specjalisty lub na operację. Absurdem jest jednak budowanie dla nowego szpitala budynku, a następnie tworzenie go kosztem starszych placówek. Tymczasem miasto zamierza postąpić właśnie w ten sposób: Szpital Południowy nie mógłby od razu wejść do sieci szpitali, bo nie działa od dwóch lat, więc jego operatorem zostanie spółka Szpital Solec, przejmując kontrakt i kadrę medyczną. Do tej spółki z z kolei będzie przyłączony Szpital Czerniakowski.

W przekonaniu personelu Szpitala Czerniakowskiego, który dowiedział się o planach miasta w listopadzie i od tego czasu stara się przekonać włodarzy Warszawy do zmiany decyzji, efekt wszystkich tych manewrów będzie tylko jeden: mieszkańcy Mokotowa i Ursynowa stracą lecznicę oferującą pomoc medyczną na dobrym poziomie i będą mieć do dyspozycji o 1/4 mniej łóżek szpitalnych.

Longina Kaczmarska / fot. Małgorzata Kulbaczewska-Figat

– Nie godzimy się na takie zachowanie władz naszego miasta – powiedziała na konferencji prasowej wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położonych Longina Kaczmarska. Zaznaczyła, że w sprawie dalszych losów szpitali nie były prowadzone żadne poważne konsultacje, a spotkania pracowników z wiceprezydentem Warszawy Pawłem Rabiejem miały taki przebieg, że nie można ich nazwać negocjacjami. – Władze chcą przejąć kontrakty, ryczałty ze szpitali Czerniakowskiego i Soleckiego dla Szpitala Południowego, gdzie są na razie tylko pobudowane mury – podkreśliła. – Dwa szpitale mają być doprowadzone do likwidacji, by powstał jeden.

– Jestem za tym, by powstał Szpital Południowy, ale nie kosztem tych, które już służą warszawiakom – mówił prof. Jerzy Polański, chirurg ze Szpitala Czerniakowskiego. – Warszawa się powiększa, a likwiduje się liczbę łóżek i tworzy szpitale, które są jakimiś dziwolągami, nie mają odpowiedniego, podstawowego zaplecza w postaci odpowiedniej liczby sal operacyjnych i zabiegowych. Jeśli Szpital Południowy ma mniej sal operacyjnych niż ten, to pacjenci będą czekać w jeszcze dłuższych kolejkach!

Jerzy Polański / fot. Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Lekarz wskazywał również, że w Szpitalu Czerniakowskim obecnie leczeni są pacjenci z nowotworami, m.in. przełyku i przewodu pokarmowego. Potrzebne jest im leczenie skojarzone i planowanie go z wyprzedzeniem, a trudno to sobie wyobrazić, gdy miejsc w placówce będzie znacząco mniej. Nasuwał się prosty wniosek: przez zmiany wdrażane przez ratusz ludzie będą po prostu umierać.

To też tłumaczył Piotr Ikonowicz, którego Ruch Sprawiedliwości Społecznej wsparł komitet obrony szpitala, obrazowo opisując, jak po zmianach karetki pogotowia z Mokotowa będą wieźć chorych na jedyny dostępny SOR na dalekim Ursynowie, przebijając się zatłoczonymi ulicami. Przemawiający po nim Piotr Szumlewicz ze Związkowej Alternatywy przypomniał o chronicznym niedofinansowaniu polskiej służby zdrowia i stwierdził, że nigdy nie powinno dochodzić do sytuacji, gdy likwidowany jest szpital, którego zachowania oczekują ludzie mieszkający w najbliższym otoczeniu.

W rozmowie z Portalem Strajk Longina Kaczmarska dodała, że po zmianach z ośmiu oddziałów Szpitala Czerniakowskiego w budynku przy ul. Stępińskiej, czyli na Mokotowie, pozostaną trzy: interna, ortopedia i chirurgia. – Zostaną nam odebrane wszystkie oddziały, które przynoszą większy splendor i za chwilę nie będzie nas jako szpitala, chociaż dzisiaj mamy dobre zasoby osobowe, zbudowane przez 60 lat działania – oznajmiła. – Personel sobie poradzi, znajdzie pracę. To mieszkańcom Mokotowa, Służewia, Sadyby wyrządza się krzywdę – zakończyła.

patronite
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Rzeszów: pielęgniarki nie odpuszczą

To jeden z największych protestów pielęgniarek w tym regionie od bardzo długiego czasu. Do…