Pracownicy wrocławskiego MPK słyszeli, że firma nie ma środków na podwyżki. Kiedy zagrozili strajkiem, pieniądze od razu się znalazły. Po raz kolejny okazuje się, że zorganizowana walka i odmowa pracy to najskuteczniejsze narzędzia realizacji interesu pracowniczego.

Spór zbiorowy w MPK Wrocław przebiegał burzliwie. Władze odmawiały podwyższenia pensji, a związkowcy byli atakowali w lokalnych mediach. Prezesowi spółki zarzucali m.in. lekceważenie i zastraszanie pracowników oraz bezprawne przeniesienie ich lokalu, co zinterpretowali jako utrudnianie działalności związkowej. W pewnym momencie rozważali nawet złożenie pozwu przeciwko zarządcy spółki.

Walka do samego końca ostatecznie popłaciła. Wszyscy pracownicy MPK otrzymają 400 zł podwyżki brutto. Jedynie prezes oraz dyrektorzy zarządzający i kadra kierownicza będą musieli obejść się ze smakiem.

Prezes spółki Krzysztof Balawejder w pewnym momencie zrozumiał, że jeśli nie spełni żądań personelu, wówczas dojdzie do strajku, a opóźnienia w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej mogłyby zrzucić go ze stanowiska. Dlatego próbował rozegrać związkowców, ogłaszając przyznanie im podwyżki w wysokości 200 zł brutto. Decyzja w tej sprawie została ogłoszona bez obecności i powiadomienia przedstawicieli strony pracowniczej.

– Suma summarum nasze żądanie zostało spełnione kwotą 400 zł, stąd możliwe było podpisanie zamknięcia sporu zbiorowego – powiedział portalowi TuWrocław Waldemar Węgłowski ze Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w RP. – W tym roku domagaliśmy się podniesienia płac, natomiast pracodawca deklarował, że nie ma żadnych środków na podniesienie wynagrodzeń, stąd procedowanie sporu zbiorowego. Teraz okazało się, że środki się znalazły, za co bardzo dziękujemy, bo tak naprawdę istotny jest efekt finalny – dodał.

– Zakończenie każdego sporu jest dobrą wiadomością i to bardzo cieszy – mówił wczoraj Krzysztof Balawejder, prezes MPK. – Ze spokojem możemy przystąpić do tego, co dla nas ważne: realizacji inwestycji, zakupu nowego taboru, a także naszej #Torywolucji, czyli remontów torowisk i trakcji, które są jednym z największych wyzwań, jakie przed nami stoją.

Pieniądze na podwyżki pochodzą bezpośrednio z budżetu miasta. – Mamy świadomość tego, co dzieje się na rynku. Wiemy, że presja płacowa jest bardzo mocna i mówiąc wprost, musimy zadbać o to, aby w naszej spółce faktycznie warunku były godne, żeby ludzie nie odchodzili, żeby pracowali razem i budowali ten ważny plan dla naszego miasta – skomentował przyznanie środków Marcin Urban, skarbnik miasta i przewodniczący rady nadzorczej MPK Wrocław.

patronite

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. A Piotruś Nowak zdziwionego udaje.
    Przecież ,,od zawsze” jest wiadome, że jedynie groźba utraty stanowiska (a strajk tym by się dla szefa ZTM skończył) działa najlepiej. Poza tym jedynie strajk – a co za tym idzie fqrffienie mieszkańców mogłoby się nie najlepiej skończyć dla włodarzy miasta w kolejnym rozdaniu.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kaczyński w stylu Pinocheta nawołuje do wojny ulicznej. Lewica odpowiada: my będziemy z protestującymi

Kaczyński poszedł na całego. W przemówieniu wygłoszonym w stylu dyktatora, nazwał protestu…