Według danych z 82,5 proc komisji wyborczych wszystko wskazuje na to, że gruzińskim parlamencie znajdą się trzy lub dwie partie. Wśród nich partia byłego prezydenta Gruzji gubernatora regionu Odessy Micheila Saakaszwilego, dziś poszukiwanego w Gruzji listem gończym.

Rządzić będzie partia „Gruzińskie marzenie” miliardera Budziny Iwaniszwili. Zapewniła sobie zwycięstwo 49,26 proc. głosów. Partia Micheila Saakaszwilego dostała niemal dwa razy mniej głosów, bo 26,46 proc., a zapewnienia jej lidera o miażdżącym oczekiwanym zwycięstwie i gotowości „przekroczenia morza” (jest gubernatorem odeskiej obłasti na Ukrainie) w celu przejęcia władzy nie sprawdziły się. Trzecią partią w parlamencie będzie, jeśli końcowe wyniki utrzymają się, „Alians Patriotów”, która balansuje na progu 5 proc.

Gruzini wybrali stabilizację, choć sytuacja ekonomiczna nie nastraja ich optymistycznie, ale też nie chcą, jak widać, powrotu Saakaszwilego, który choć wiele zrobił dla likwidacji korupcji w Gruzji, kiedy był prezydentem, to jednak tak jawnie lekceważył demokratyczne standardy, że społeczeństwo nie może mu tego zapomnieć. Obiecywał też szybkie członkostwo NATO i Unii Europejskiej, ale po wojnie gruzińsko-rosyjskiej te obietnice odpłynęły w mglistą przyszłość. „Gruzińskie marzenie” z kolei nastawia się na poprawę stosunków z Rosją, nie rezygnując z dążenia do UE i NATO.

Nie obyło się bez gwałtownych protestów. Po ogłoszeniu wstępnych wyników przed siedzibą Głównej Komisji Wyborczej protestują zwolennicy Saakaszwilego, nie zgadzający się z wynikami.

W gruzińskim parlamencie zasiada 150 deputowanych. 73 wejdzie z list większościowych, 77 z okręgów jednomandatowych. W części przewidywana jest druga tura wyborów. Wybory uznało za przeprowadzone prawidłowo OBWE i Zgromadzenie Parlamentarne NATO.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Apokaliptyczne wybuchy w Libanie: „To nie był Izrael”

Po 24 godzinach wahania, władze libańskie uznały, że doniesienia, jakoby to Izrael miał sp…