I od razu ma z tym problem. Właśnie został zdymisjonowany wojewoda małopolski, Piotr Ćwik. Media węszą rozgrywki wewnątrz personalne, a to po prostu realia nadciągającego kryzysu.

Obietnice przedwyborcze mają to do siebie, że jednak trzeba się z nich rozliczać. Właśnie boleśnie przekonali się o tym politycy PiS w małopolskim. A to dopiero początek problemów.

Działacze PiS w województwie małopolskim mieli zamiar skierować do premiera Morawieckiego pismo, w którym wzywają go do rewizji proponowanych rozwiązań gospodarczych, które przyniosłyby w pierwszej kolejności falę bezrobocia. Na spotkaniu w Krakowie weryfikowano pogłoski o rychłej likwidacji kopalni w Brzeszczach i Libiążu. Spowodowałoby to silne turbulencje na miejscowym rynku pracy, co natychmiast odbiłoby się na notowaniach PiS w tym regionie, a wybory coraz bliżej. Zatem na wspomnianym spotkaniu padła propozycja przygotowania pisma do premiera Morawieckiego, by odstąpiono od tak radyklanych planów likwidacji zakładów i miejsce pracy.

„Mając powyższe na uwadze, my, niżej podpisani posłowie, senatorowie i europosłowie z Małopolski, w poczuciu odpowiedzialności za region i jego mieszkańców, zwracamy się do Pana Premiera z prośbą o możliwość spotkania w sprawie zamiaru wstrzymania wydobycia węgla i likwidacji zakładów górniczych w Libiążu i Brzeszczach, faktycznej likwidacji Tauron oraz celem rozpoczęcia prac nad Planem dla Małopolski”, cytuje pismo portal interia.pl

Ostatecznie jednak pismo nie zostało wysłane. Nie wiadomo, czy pod wpływem lęku, który ogarnął potencjalnych sygnatariuszy przed wystąpieniem przeciwko wielkim w partii rządzącej, czy z innych powodów.

Jednak wieści o akcji nieposłuszeństwa musiały trafić, gdzie trzeba, bo następnego dnia posadę wojewody stracił Piotr Ćwik z PiS.

Dziennikarze z interia.pl spekulują, że sprawa kopalń była jedynie pretekstem, bo chodzi w istocie o personalne rozgrywki. Jednak to nie musi być prawda, ponieważ sprawa utrzymania kopalni, tak łatwo obiecywana podczas kampanii wyborczej, staje się coraz trudniejsza.

Z położonego po sąsiedzku Bielska Białej dochodzą informacje, że zagrożone są miejsca pracy w kopalni PG Silesia, której prywatny czeski właściciel poinformował związki zawodowe, że musi w najbliższym czasie zwolnic 250 osób, ponieważ prowadzenie kopalni jest „ekonomicznie nieuzasadnione”. To byłby cios dla miasta, tym bardziej, że zwolnienia dotkną także miejscową filię przedsiębiorstwa Lotos.

Zgodnie z przewidywaniami, zaklęciami PiS nie zdoła uratować się przed kryzysem. Trzeba teraz spojrzeć prawdzie w oczy i pokazać, ile warte są obietnice ich kandydatów.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
    1. Nierentowne są wszędzie tam, gdzie węgiel zalega głęboko pod ziemią.

    2. @Nikt.
      Po pierwsze – śląski węgiel zalega głęboko.
      Po drugie – w kopalnie nie inwestowano przez ostatnie 30 laty, co spowodowało oddalenie ścian wydobywczych od szybów transportowych.
      A to wszystko rzutuje na wszystkie koszty wydobycia, trzeba utrzymywać wszystkie chodniki w stanie dobrym, a ludzie jadą pod ścianę nawet 45 minut i tyle wracają. Skoro 1/4 czasu pracy zajmuje dojazd kopie się coraz głębiej – to siłą rzeczy koszty rosną do niemożebności.
      jeżeli górnictwo miało być rentowne, dawno powinny powstać nowe szyby wydobywcze w pobliżu ścian, powinno się wyeksploatowane kopalnie zastąpić nowymi w zagłębiu lubelskim, nikt jednak nie był na tyle odważny aby inwestować. Duża w tym rola UE, która utrudnia jak może wspieranie przemysłu przez państwo, jednak wyłącznie w krajach którym przeznaczono rolę pariasów.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Posłanka Lewicy odpowiada ministrowi edukacji: „Napis z murów można zmyć. Krwi z rąk tych, którzy przyłożyli się do śmierci dzieci – nie”

Wczoraj w mazowieckich Kozienicach odebrała sobie życie 12-letnia dziewczyna. Powód? Homof…