Share Button

Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP) zagroziła ministerstwu zdrowia protestem. Zarzuciła Łukaszowi Szumowskiemu, że porozumienie z lekarzami rezydentami pokazało, iż ministerstwo „faworyzuje jedną grupę zawodową”.

Według danych GUS, płace pielęgniarek w Polsce są na najniższym poziomie w grupie specjalistów. Dlatego przewodnicząca OZZPiP domaga się podwyżek – takich, aby pielęgniarka ze specjalizacją i wyższym wykształceniem zarabiała dwukrotność średniej krajowej brutto, a pielęgniarka dopiero wchodząca do zawodu – 1,5 średniej krajowej.

– Inni też chcą żyć godnie – powiedziała Krystyna Ptok do ministra zdrowia. Na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego Łukaszowi Szumowskiemu zostały wypomniane jego niedawne słowa o tym, że „chciałby, aby lekarka, która jest samotna, mogła pracować w jednym miejscu”. Ptok uważa, że ta sama reguła powinna stosować się do pielęgniarek.

Szumowskiemu dostało się też od Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych za to, że ministerialny projekt nowelizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia spełnia postulaty wyłącznie środowiska lekarzy. Również wskaźniki płac uwzględnione w nowej ustawie faworyzują pielęgniarki z tytułem magistra, ale nie uwzględniają wieloletniego doświadczenia zawodowego tych pozostałych.

– Pielęgniarka, która jest specjalistką i samodzielnie wykonuje zawód, nie może być wynagradzana na poziomie opiekuna medycznego. Tak nie może być – stwierdziła Ptok i ostrzegła ministerstwo, że znów może dojść do protestu.  – Kategorycznie domagamy się godnego traktowania pielęgniarek i położnych przez władze państwa polskiego.

Pielęgniarki uważają, że przyznane im jeszcze w 2015 za krótkiej kadencji Mariana Zembali „4x400zł” w ciągu czterech lat – to podwyżki rażąco niskie w porównaniu z tymi, które zagwarantowano młodym lekarzom.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*