Rady PiS Piotr Wrona z Częstochowy chce ścigać pracowników urzędu miasta za udział w protestach Strajku Kobiet. 24 listopada złożył na sesji rady miasta złożył zapytanie do prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka  w sprawie błyskawicy, symbolu strajku kobiet, na drzwiach jednego z pokoi w urzędzie miasta. Z pomocą brata byłego policjanta z CBŚ apeluje o przekazywanie danych osób zaangażowanych w protesty.

– Zostałem poinformowany przez jednego z pracowników Urzędu Miasta, że na drzwiach wewnątrz budynku została umieszczona znana „błyskawica”. Oburzyło mnie to, ponieważ urząd nie powinien być miejscem do manifestowania swoich osobistych poglądów. Napisałem w tej sprawie interpelację, którą wysłałem do prezydenta miasta. Jeśli uzyskam odpowiedź, będę zastanawiał się, jakie podjąć dalsze kroki- czytamy na portalu czestochowskie24.pl

Według radnego błyskawica to symbol faszystowski; dlatego prawicowy samorządowiec domaga się stanowczej reakcji prezydenta. Ile razy Strajk Kobiet, dziennikarze i historycy tłumaczyli, że błyskawica nie ma nic wspólnego z faszyzmem, nie da się policzyć. Radny nie chce się jednak konfrontować z faktami i zamierza ścigać urzędników i urzędniczki za udział w protestach kobiet. W tym celu poprosił o pomoc swojego brata, byłego funkcjonariusza CBŚ.

Wczoraj na Twitterze ukazał się wpis Jacka „Komisarza” Wrony, w którym „dla brata” prosi o anonimowe składanie donosów na urzędników państwowych, pracowników państwowych i nauczycieli, którzy mieli brać udział w protestach Strajku Kobiet. Obaj bracia na swoich mediach społecznościowych nie kryją niechęci do idei protestów i samych protestujących. Wieszczą demonstracjom rychły koniec, a osoby, które wzięły w nich udział chcą pociągnąć do odpowiedzialności. Jakie kroki podejmie radny Wrona, to się dopiero okaże. Prezydent miasta Częstochowy nie odpowiedział jeszcze na interpelację.

Po apelu byłego funkcjonariusza CBŚ, a prywatnie brata radnego Wrony, internauci nie kryli oburzenia. Okrzyknęli radnego donosicielem. Dziś Jacek „Komisarz” Wrona nazywa całe zdarzenie jako „happeningiem” i prowokacją, która miała na celu  sprawdzić „kto się naprawdę boi”.

Wpis Jacka Wrony zniknął szybko z Facebooka i Twittera, ale w sieci nic nie ginie – przetrwały i dalej krążą zrzuty ekranu. Komisarz chyba sam przestraszył się własnej prowokacji.

Całą sprawą zainteresował się Senator Wojciech Konieczny z PPS. Zbulwersowany opisał zaistniałą sytuację na swoim profilu w mediach społecznościowych, licząc jednak na to że, informacja jest jedynie fake newsem. „To się nie mieści w głowie, takich ogłoszeń nie było nawet w Trybunie Ludu w czasie stanu wojennego. Nikt nie będzie szedł sam!!!”- pisze Konieczny.

Informacja jednak nie była fake newsem, bracia Wrona wspólnie prowadzą otwartą wojnę przeciwko kobietom w swoim mieście. Demokratyczne prawo do wyrażania i posiadania poglądów politycznych bardzo im przeszkadza, i jak widać nie cofną się przed niczym, żeby utrudnić życie swoim oponentkom.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Estonia: Jak rozpadła się prawicowo-liberalna koalicja rządowa

14 stycznia 2021 roku oficjalnie upadł drugi rząd premiera Jüriego Ratasa. Koalicja utworz…