Fundacja „Łączka”, która sama pisze o sobie, iż jej zadaniem jest „walka o Niezłomnych-Wyklętych”, zamierza tę walkę prowadzić w sądzie. Prezes organizacji Tadeusz Płużański powiadomił, że będzie ona konsultować się z prawnikami, jak skutecznie pozwać Piotra Szumlewicza, Joannę Senyszyn i Włodzimierza Czarzastego w związku z ich oceną antykomunistycznego podziemia.

„Łączkę” oburzyły wypowiedzi dwójki polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz dziennikarza i działacza związkowego, jakie padły 1 marca. Zamiast przyłączyć się do ogólnokrajowej bezwarunkowej gloryfikowacji „wyklętych” Piotr Szumlewicz na Twitterze nazwał trzech z nich, dodajmy – szczególnie znanych, zbrodniarzami. Przypomniał również o tym, że leśne oddziały dopuszczały się okrutnych zbrodni na ludności cywilnej. Wszystko to fakty badane przez historyków, opisane w szeregu publikacji (także IPN, a ostatnio nawet prawicowego historyka Piotra Zychowicza). A jednak fundacja „Łączka” uznała, że na użycie słowa „zbrodniarze” musi zareagować pozwem do sądu.

Działacz OPZZ i felietonista Strajku.eu w reakcji na zapowiedzi „Łączki” zasadnie zapytał na Twitterze, jak inaczej ma nazywać „wyklętego”, którego działania zostały, po bardzo gruntownym badaniu, uznane za „noszące znamiona ludobójstwa”.

Fundacja, którą kieruje Tadeusz Płużański, nie zamierza puścić płazem także komentarza Włodzimierza Czarzastego z konferencji prasowej w Kielcach. Co prawda przewodniczący SLD powiedział wtedy, że wśród antykomunistycznych partyzantów „byli ludzie uczciwi walczący o swoją godność, o swoją wizję kraju”, ale dodał, że „były też świnie, mordercy, złodzieje i gwałciciele. Byli ludzie, którzy zabili 187 dzieci” i żadna manipulacja historią tego nie cofnie.

„Paragrafem prawdy nie da się zabić” – transparent na marszu pamięci ofiar „wyklętych” 1 marca 2018 w Warszawie / fot. Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Trzecią osobą, w sprawie której „Łączka” właśnie konsultuje się z prawnikami, jest Joanna Senyszyn, która określiła „wyklętych” mianem „bandytów, którzy mordowali ludność cywilną”. Inna wypowiedź tej działaczki na ten sam temat została już jakiś czas temu zgłoszona przez „Łączkę” do prokuratury i jest tam badana.

Według Płużańskiego ustanowienie dnia pamięci „żołnierzy wyklętych” oznacza wzięcie tych postaci historycznych pod państwową ochronę; skoro określono ich jako bohaterów, to państwo ma prawo ścigać kogoś, kto przeciwko nim występuje. Czekamy zatem, aż prawica zażąda formalnego zakazu prowadzenia badań historycznych nad podziemiem (przecież już wiadomo, że w całości składało się z bohaterów). A potem pozwie do sądu nie tylko Szumlewicza z Czarzastym, ale i wszystkich, którzy w ostatnich dniach uczestniczyli nie w pochodach ku czci „Burego” czy „Łupaszki”, ale w wydarzeniach upamiętniających ich ofiary.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. PiSdziecka szajba. Ja żyję tylko dlatego, że mojego ojca uratowali pracownicy UB przed „naszymi dzielnymi chłopcami z lasu”. Ale dwie ciotki mego ojca oraz całe gospodarstwo poszło z dymem. I zawsze na tych bandytów będę pluł.

  2. Widać, kto orze na ugorze. Pamietać jednak trzeba, że niezawisły wszakże sąd może nie dopuścić materiałów z IPN, jeśli zostanie dowiedzione, że wykorzystano je w sposób nieprzewidziany przez ową szacowną instytucję. Pozostaje jedynie zgłosić rozpoczęcie przewodu doktorskiego , albo umowę o zamówienie książki przez wydawnictwo z datę sprzed owej wypowiedzi. Wszystko to wygląda jek bałamutna bzdura, ale żyjemy przecież w kraju, w którym nie zweryfikowano jeszcze żadnej metryki, ani dowodu osobistego wystawionego przez niebyłe władze niebyłego państwa, a żadne świadectwo ukończenia czegokolwiek nie zostalo formalnie uznane. Przybysze z kosmosu, po nieudanej próbie kradzieży księżyca, jak widać jeszcze nie doszli do siebie. Czuj duch!

  3. To ich pisiacki cel: stłamsić krytykę, zafałszować,zastraszyć… Ale przejadą się jak d… po szkle! Zbyt wiele pozostało śladów i niezabliźnionych ran po bandyckiej działalności wielu tych „wyklętych”. Swoją drogę, o ile sąd nie będzie ziobrowy, taki proces może mocno wizerunkowi wyklętych zaszkodzić.

  4. Kto zna kryminalną historię NSZ – to zna ich „bohaterskie wyczyny”. Mamy odrodzenie się czasów z mrocznego PRL-u!
    Ku przestrodze!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Wierzy w Boga, więc przyniósł obraz Maryi na Marsz Równości. Teraz ścigają go prokuratorzy Ziobry

Michał Goworowski przyniósł w 2019 roku na częstochowski Marsz Równości obraz Matki Boskie…