Prof. Göran Therborn z Uniwersytetu w Cambridge udowadnia, że nierówności nie są sprawą tylko jednostek a społeczeństwa i państwa.

www.flickr.com/photos/ilee_wu
www.flickr.com/photos/ilee_wu

Już w życiu płodowym dzieci matek z klasy niższej są skazane na gorsze życie.  Rodzą się z niedowagą, ze słabszym zdrowiem i gorszymi perspektywami rozwoju. To generuje ryzyko krótszego życia i przedwczesnej śmierci. Z kolei ludzie biedni i gorzej wykształceni częściej zasilają szeregi bezrobotnych, których prawdopodobieństwo przedwczesnej śmierci jest wyższe o 40-60 proc. niż u osób mających stałe zatrudnienie. Therborn przytacza wstrząsające liczby: jeżeli w latach 2008-2013 liczba bezrobotnych w Europie wzrosła o ponad 10 milionów ludzi, to w latach 2023-25 przedwcześnie umrze 250-350 tys. Europejczyków. W Polsce dzisiejszy 30-latek z niższej klasy społecznej umrze 12 lat wcześniej niż jego bogatszy i wyżej usytuowany na drabinie społecznej rówieśnik. – Ta różnica wynosi dokładnie 12 lat i dokładnie odpowiada krajowej różnicy oczekiwanej długości życia w momencie narodzin między Polską a Sudanem – mówi Therborn.

Pytany o przyczyny nierówności naukowiec odpowiada, że z jednej strony jest to wzrost znaczenia i potęgi branży finansowej, która niczego nie produkuje, a zyski generuje z obracania gigantycznymi kapitałami, od których wypłacają sobie równie gigantyczne zyski. Z drugiej zaś osłabienie pozycji i znaczenia ruchu związkowego i ograniczenie praw pracowniczych.

Therborn podkreśla, że podstawowym narzędziem walki z nierównościami powinny być progresywne podatki i likwidacja występujących w większości krajów rozwiniętych ulg dla najbogatszego 1 proc. obywateli.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

USA chciały otruć Juliana Assange’a

Podczas procesu o ekstradycję niezależnego dziennikarza i sygnalisty Juliana Asange’a, jeg…